Starzy chcą, młodzi nie.

Dzisiaj Ola  na  Kawie z Budzyńską wspomniałam o nieznośnych krewnych, którzy irytują nas swoimi opiniami na nasz temat. Wydaje im się, że wiedzą lepiej jak powinniśmy żyć. A może ci starsi po prostu się nudzą? Gdyby byli zajęci swoimi  fascynującymi sprawmi, nie zauważyliby może braku krzeseł w salonie?

Z drugiej strony, w czytanej właśnie książce, trafiłam na fragment , który w różnych wersjach spotykałam gdzie indziej. Narzekamy na wścibskie ciotki, ale gdy ich zabraknie, uświadamiamy sobie, że zapomnieliśmy zapytać je o wiele istotnych dla nas spraw.

Joanna Olczak -Ronikier tak to ujęła “W ogrodzie pamięci”:

Jakie to smutne, że starzy ludzie tak bardzo lubią opowiadać o swojej przeszłości, a młodzi, jeśli w ogóle raczą słuchać, słuchają nieuważnie, zapamiętują niewiele, nie pytają o szczegóły, zapominają zaraz o tym, co usłyszeli. Nie mogę pojąć, dlaczego zajęta w młodości swoimi sprawami, nie zachęcałam mojej babki do mówienia, nie wyciągałam jej na zwierzenia, nie spisywałam tych wszystkich opowieści, które były jej życiem, a zarazem stanowiły cząstkę historii, kultury, literatury. Dzisiaj z tych wspomnień pozostały tylko niejasne zarysy. Chciałoby się nadać im wyraźniejsze kontury, wypełnić tło barwnymi detalami. Ale jest już za późno.