Alice Liddell – kobieta w kapeluszu po drugiej stronie lustra

Alice Liddell – kobieta w kapeluszu po drugiej stronie … oceanu. Większość czytelników Alicji w Krainie Czarów, zwykle kojarzy muzę Carrolla z małą dziewczynką znaną z jego fotografii. Niewielu rozpoznałoby inspiratorkę najsłynniejszej baśni w starszej pani w kapeluszu. Czy jedna przejażdżka łodzią w słoneczne, letnie popołudnie mogła mieć wpływ na całe życie kobiety? Nie mówiąc już o ukoronowaniu kariery jako muzy przez nadanie jej akademickiego tytułu honorowego. Co na to sztuczna inteligencja?

Nie ma dowodów na to, aby Alice Liddell otrzymała doktorat honoris causa w Nowym Jorku; pośmiertnie otrzymała jednak tytuł, który stał się symbolem. Wikipedia podaje, że prawdziwa Alice Liddell żyła w Wielkiej Brytanii, a jej związek z Nowym Jorkiem jest ograniczony do tego, że Biblioteka Publiczna w Nowym Jorku jest znana z posiadania rękopisu Carrolla do „Alicji w Krainie Czarów”.

Follow the white rabbit

„Follow the white rabbit” to symboliczne wyrażenie ma w sobie smak wyprawy do nieprzewidywalnego świata. Za Białego Królika można podstawić Lewisa Carrolla lub Alice Pleasance Liddell, a efekt będzie podobny.  Charlesa Dodgsona vel Lewisa Carrolla, jego muzę Alicję Liddell oraz ikoniczną Alicję w Krainie Czarów otacza tyle mitów, że powstałaby spora bibliografia tej mitologii. Tym razem zamiast Białego Królika wystarczyło jedno zdanie: „Nie ma dowodów na to, aby Alicja Liddell otrzymała doktorat honoris causa…”. Wygląda na to, że AI nie dotarła jeszcze do biografii inspiratorki spisania baśni opowiadanej podczas przejażdżki łodzią.  Dzieci państwa Liddell w Christ Church wysłuchały wiele opowieści Charlesa Dodgsona. Trudno sobie wyobrazić, co by było, gdyby, dziesięcioletnia Alice Liddell nie wymogła na autorze spisanie właśnie tej baśni, w której wystąpiła jej imienniczka. Dość proroczo śpiewali kiedyś Skaldowie: „Nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go.” Tym razem „króliczkiem” okazał się „Doctor of Letters”.

Z salonowego stolika do kosztownego sejfu

Przez lata manuskrypt Alice’s Adventures Underground leżał na stoliku w rodzinnym domu. Alicja Pleasance uświadomił sobie jego potencjalną wartość dopiero wtedy, kiedy pewnego dnia pojawił się u drzwi Amerykanin, który zapragnął obejrzeć dzieło Carrolla. Od tego czasu niezwykła pamiątka letniej wyprawy została umieszczona w biblioteczce. Minęły lata i po śmierci męża Reginalda Hargreaves’a jego żonie Alicji coraz trudniej było utrzymać rodową posiadłość Cuffnells. Podjęła wówczas decyzję o sprzedaniu drogocennego manuskryptu, ofiarowanego jej przez Dodgsona w 1864 roku. W 1928 roku podczas licytacji w Sotheby’s kupił go dr. A. S. W. Rosenbach, wpływowy amerykański kolekcjoner książek. [Sama licytacja i powrót manuskryptu do Wielkiej Brytanii, to materiał na osobny post.] Alice Pleasance zobaczyła ponownie swoją pamiątkę lat dziecinnych dopiero podczas wizyty w domu Rosenbacha w Filadelfii. Przyniósł go kolejny nabywca Eldridge Johnson. Drogocenny egzemplarz był umieszczony w specjalnym wodoodpornym i ognioodpornych podręcznym sejfie, ponieważ właściciel podróżował z nim po morzach tropiku.

Alice Liddell  kobieta w kapeluszu   

27 stycznia 1932 roku świat przypomniał sobie o setnej rocznicy urodzin Charlesa Dodgsona. Z tej okazji organizowano wiele uroczystości. Pisarz był już nieosiągalny, ale Alicja, jego muza, jak najbardziej. Alice Pleasance Liddell Hargreaves została zaproszona przez Columbia University w Nowym Jorku do odebrania tytułu doktora honoris causa. Ze względu na podeszły wiek zgodzono się, aby przybyła dopiero wiosną. 29 kwietnia osiemdziesięcioletnia Alice Hargreaves przypłynęła do Nowego Jorku w towarzystwie syna Caryla i siostry Rhody. Zanim zeszła na ląd, na pokładzie „Berengarii” pojawił się prof. J. E. Zanetti, przewodniczący Komitetu Stulecia Carrolla Uniwersytetu Columbia i R. Howson, Uniwersytecki Bibliotekarz oraz tłum dziennikarzy. Kiedy Zanetti zobaczył Alice, ona spokojnie piła herbatkę na pokładzie. Wiemy nawet, że średniego wzrostu dama o nienagannych manierach, ubrana była w niebieską kwiecistą (lub w kropki)* suknię, czarny z wielbłądziej sierści płaszcz z kołnierzem z wiewiórek i czarny kapelusz z piórkiem. Do kołnierza płaszcza był przyczepiony bukiet storczyków.

Alicja w Nowym Jorku

Kobieta w kapeluszu suknia w groszkiAlice in U.S. Land!  Tak wytwórnia Paramount zatytułowała wiadomość dnia. Dziennikarze zasypali Alice mnóstwem pytań. Czterdziestopięcioletni Caryl Hargreaves, jako jej osobisty sekretarz, był zbyt opiekuńczy. Chroniąc matkę, odczytywał przedstawione przez dziennikarzy pytania i odpowiadał na nie, ona dorzucała coś czasami. Powiedziała, że jej ulubionym wierszem jest „Soup of the Evening”, a ulubioną postacią Cheshire Cat.  Pierwszy dzień w Nowym Jorku ekipa Alice spędziła na odpoczynku w prywatnych apartamentach w hotelu Waldorf-Astoria. Kolejnego dnia pokazano Alicji Nowy Jork, co raczej zmęczyło starszą damę. Miała też okazję przemówić przez radio do amerykańskiej publiczności. Nowy Jork przypominał jej Wonderland. W wywiadzie opowiedziała o zbiórce funduszy na rzecz szpitali dziecięcych po obu stronach Atlantyku. Przeczytała listy, jakie otrzymała od Lewisa Carrolla na temat wydania faksymile Alice’s Adventures Underground, z których dochód miał być przeznaczony na domy dziecka i szpitale. Na koniec przeczytała akrostych Holiday House, w którym są wymienione imiona trzech sióstr Liddell.

Przed hotelem Waldorf gromadziły się setki ludzi. Wszyscy chcieli oglądnąć ‘oryginalną Alicję’, dziecko, które uosabiało ich nostalgię za szczęśliwym dzieciństwem. W Ameryce wciąż trwała wielka depresja, więc ludzie pragnęli chociaż w wyobrażeniach wrócić do szczęśliwych lat. A te uosabiała właśnie Alicja i jej niezwykłe przygody w Krainie czarów.

Dr h.c. Alice Pleasance Liddell Hargreaves

W czasach Alicji kobiety nie mogły studiować. Oxford zaczął nadawać kobietom naukowe stopnie   w 1920 roku. Tymczasem ceremonia, dla której starsza pani przybyła do Ameryki, odbyła się 2 maja 1832 roku. Założony w 1735r. Columbia University to piąty najlepszy uniwersytet w Stanach. Alice Pleasant Liddell Hargreaves  otrzymała  tytuł doktora honoris causa ( honorary degree of Doctor of Letters) w efektownej czytelni  Low Library Rotunda. Obecnie to reprezentacyjne miejsce, gdzie odbywają się ekskluzywne gale, przyjęcia czy bankiety. Starsza dama, córka Dziekana Christ Church College, wychowana w Oxfordzie, czuła się świetnie w todze i birecie. Widać to na zdjęciu, do którego pozowała na słynnych uniwersyteckich schodach. Wiele podobnych ceremonii mogło przebiegać schematycznie, ale nie inspiratorki Wonderlandu. Wysiadając ze statku, Alice powiedziała: „It is a great honor and a great pleasure to have come over here, and I think now my adventures overseas will be almost as interesting as my adventures underground were.”

To były prorocze słowa.

A Mad Tea-Party

Książkowa heroina zasiadła samowolnie  w wielkim fotelu przy dużym stole, chociaż Kapelusznik i Marcowy Zając krzyczeli: ‘No room! No room! Prawdziwa Alicja wkroczyła do wielkiej rotundy  udekorowanej kwiatami. Tak mogło być przy każdej innej ceremonii, ale  dla  wyjątkowego gościa  zbudowano wielki dekoracyjny panel, który przedstawiał całą menażerię postaci Carrolla z Alicją po środku, trzymającą flaminga.  Szerokie przejście od drzwi do rzeźbionego drewnianego tronu w wewnętrznym kręgu było ozdobione białymi wstęgami. Zaproszono 2000 gości, w tym Sir Gerald Campbell, Brytyjskiego Konsula Generalnego. Wydawało się, że Alice przeskoczy ósmy strumyk (krzyżyk?), zasiądzie na tronie i korona będzie jej. Niestety, na specjalnie przygotowanym dla królowej „Alicji”  ukwieconym tronie, przez pomyłkę lub Rule Forty-two, zasiadł  sam Jego Magnificencja Rektor Uniwersytetu, Dr. Murray Butler. Kiedy orkiestra zagrała i profesorowie wprowadzili przyszłą dr h.c., ta nie zdecydowała się usiąść na zwykłym krześle i dzielnie wytrzymała całą ceremonię stojąc.

Niecodziennej uroczystości nadania tytułu doktora h.c. Alice Liddell, jako wyraz uznania za to, że w dzieciństwie stała się pierwowzorem Alicji w Krainie Czarów, towarzyszyła  muzyka.  Studwudziestoosobowy chór z Barnard and Hunter College w towarzystwie siedemdziesięcioosobowej orkiestry  uniwersyteckiej zinterpretował suitę Edgara Stillmana-Kelly ‘Alice in Wonderland’.

Who are you?

Nastąpiło odczytanie laudacji. Kto tego dokonał? O ile się orientuję, laudację wygłasza zazwyczaj promotAlice Liddell doctor honoris causaor kandydata lub inny profesor uczelni, który jest merytorycznie związany z daną dziedziną. Florence Becker Lennon (1972) napisała: ‘ … more professors entered escorting Mrs Hargreaves in her cap and gown. …The president of university entered too, and through some mischance sat on the throne. … The old gentleman of the throne said: Alice Pleasance Hargreaves  … I gladly admit you to the degree of Doctor of Letters in this University.’  Tymczasem bardziej współcześnie Paul Hond (2009) w  artykule Alice in Columbialand w Columbia Magazine napisał, że profesor Harry Morgan Ayres  wygłosił słynne przemówienie, kończąc “you as the moving cause of this truly noteworthy contribution to English literature, I gladly admit to the degree of Doctor of Letters in this University.” Rektor uczelni, Dr Nicholas Murrey Butller był profesorem chemii, podczas gdy Harry Morgan Ayres wykładał angielski.

Final cause 

Osobę wygłaszająca laudację  określiła Alice Liddell jako moving cause, Aristotle’s  „final cause”, co oznacza coś, co powoduje …. Prośba dziesięcioletniej Alice Liddell o spisanie dla niej opowiedzianej historyjki podczas słynnego złotego popołudnia, to właśnie final cause. Spowodowała napisanie książki, która stała się legendą. Manuskrypt Carrolla z 1864 roku, sprzedany przez Alicję za £15,400, był ówczesnym rekordem uzyskanym za książkę. W 2003 roku stanowiłoby ekwiwalent równy  £1,100,000.  Pomijając Biblię i dzieła Szekspira, trudno wskazać drugą książkę w literaturze światowej, która  również byłaby final cause  i stałaby się źródłem inspirującym: pisarzy, artystów, muzyków, uczonych, tłumaczy, kolekcjonerów i zwykłych czytelników. Uniwersytet Columbia okazał się dalekowzroczny ofiarują Alice Pleasance Liddell Hargreaves tytuł doktora honoris causa. Chociaż niektórzy odkrywają ten fakt dość późno. Podobno cioteczna praprawnuczka Alice lubi powiedzenie ‘Oxford created her; Columbia made her famous’ – ‘Oksford ją stworzył, Columbia uczyniła sławną’. Tak naprawdę to Lewis Carroll unieśmiertelnił Alice Liddell.

Żywoty muz i nie tylko 

Adriana Peliano, Prezydentka Brazylijskiego Towarzystwa Lewisa Carrolla, poprosiła mnie o dziesięć zdjęć mojej kolekcji do artykułu o kolekcjonerach Alicji. Adriana nie wybrała zdjęcia książki “Żywoty muz” Francine Prose, ale ja odruchowo otworzyłam stronę wstępu, a tam… “Wiosną 1932 roku osiemdziesięcioletnia Alice Pleasance  Liddell Hargreaves przypłynęła do Nowego Jorku, by odebrać tytuł doktora honoris causa Columbia University, przyznany jej jako wyraz uznania za to, że w dzieciństwie stała się pierwowzorem postaci Alicji w Krainie czarów.”  Z ciekawości zapytałam o to sztuczną inteligencję, która w chwili pisania tego postu, zaprzeczyła temu faktowi. Jako prawdziwej Carrolliance nie trzeba było więcej. W mojej kolekcji jest kilka biografii Lewisa Carroll i Alice Liddell. Zaczęłam od “The Real Alice” Anne Clark, Mortona N. Cohena i Florence Becker Lennon. Nie pominęłam też Internetu, podając tu wszystkie linki. Alice Liddell otrzymała tytuł za życia, a ja, dzięki prośbie Adriany, odbyłam kolejną przygodę goniąc Białego Królika.