“Alicja” w literaturze

60. Suzanne Braun Levine: Druga dojrzałość  

ref: Królowa Kier

– Pewną uczestniczkę weekendowych warsztatów okropnie irytowała własna opieszałość. Myśl, ze dzisiaj znowu nie ruszyła tyłka, żeby posprzątać w piwnicy, doprowadzała ją do szewskiej pasji. Kiedy jednak przysiadła na chwilę, żeby się wyciszyć i pobyć z sobą, zrozumiała, że planując porządki w piwnicy, podświadomie myślała o posprzątaniu swego życia, o usunięciu z niego niepotrzebnych śmieci. A to wszystko wymagało większego wysiłku. Do rozrachunku ze śmieciami  trzeba podejść okrutnie i władczo, tak jak Królowa Kier z Alicji w Krainie Czarów do poddanych, którzy czymś narazili się Jej wysokości: „Ściąć je!”

59. Andrzej Szyjewski: Szamanizm

ref: Alicja, Gąsienica, książka

Szamanizm a AlicjaMetody są jednak bardzo różnorodne, wśród nich pojawia się i autohipnoza, i medytacja dharmadhatu, a nawet  słuchanie gawęd i pieśni ludowych (droga mitów). Szamańskie własności ma oczywiście  także literatura. Ashe zachęca do odnajdywania w niej takich sensów i podaje jako przykład Alicję w Krainie Czarów. Wśród przeżyć Alicji pojawiają się m.in. zmiana poczucia własnego ciała, lot , rozmowy ze zwierzętami, itp. Niektóre z nich są przez nią uznawane za niemożliwe do wysłowienia. Symptomatyczna przygoda z Panem Gąsienicą jest ewidentnym pouczeniem udzielonym adeptowi przez mistrza: Gąsienica pali nargilę, czyli fajkę wodną używaną w krajach arabskich do palenia haszyszu i siedzi na grzybie. Uczy Alicję sposobu panowania nad swoimi  doświadczeniami przez jedzenie grzyba odpowiednio z prawej bądź z lewej strony, itd.

Info o książce oraz foto: Hatteria Strange

58. Alexandra Burt: Gdzie jest Mia?

ref: Alicja – Książki

[drf: lekarz do bohaterki] – Być może nie będzie pani pamiętać wszystkiego minuta po minucie, ale w którymś momencie zdoła pani połączyć ze sobą kropki. Chociaż może nie wszystkie elementy uda się poskładać, tak jak w wierszyku o Humptym Dumptym.

– Jestem bardzo zmęczona – mówię i spływa na mnie ulga.

„I wszystkie konie na zamku i wszyscy dworzanie złożyć go w całość nie byli w stanie”. Dzikie

konie. Dochodzę do wniosku, że krew była tylko wymysłem. Ułudą.

Moją matkę rzadko można było zobaczyć bez aparatu. (…) W tych wspomnieniach wdrapuję się na jej łóżko i ze złością wpycham jej w rękę sfatygowany i pożółkły egzemplarz Alicji w Krainie Czarów.

– Mamo!

Matka śmieje się z mojego oskarżycielskiego tonu i ponieważ wydaje jej się, że chcę, by mi poczytała, mówi, nawet na mnie nie patrząc:

-Nie teraz.- Obejmuje mnie ramieniem. – A może ty mi poczytasz?

-Już skończyłam. Pamiętałaś, żeby mi kupić tę drugą książkę?

– Przepraszam zapomniałam.

– A pamiętasz chociaż tytuł?

Po drugiej stronie lustra, prawda? Tego samego autora?

Nie odpowiadam; to moja kara za jej zapominalstwo.

– Co to znaczy „po drugiej stronie lustra”? – pytam.

– To znaczy, że możesz zobaczyć siebie taką, jaką widzą cię inni.

– Czy chodzi o zwyczajne lustro?

Gdzie jest Mia?

Matka nie odpowiada, tylko przewraca strony swojej książki. Nienawidzę tych jej książek, aparatu i tego, że zawsze jest zajęta wszystkim, tylko nie mną. Na co komu książka, w której nie ma słów, myślę, i na co mi matka, która nigdy ze mną nie rozmawia.

Matka zamyka książkę, obejmuje mnie drugim ramieniem i gładzi po włosach. Siedzimy tak przez dłuższy czas. Zdarza mi się zasnąć, ale ona zawsze przy mnie jest, kiedy się budzę. I trzyma mnie mocno w ramionach.

Część 1

– Nie mogę się wytłumaczyć – odrzekła Alicja – ponieważ, jak pan widzi, nie jestem

sobą.[A.M.]

Część 2

Zacznij od początku – odparł z powagą Król – doczytaj do końca, a potem przerwij czytanie. [A.M.]

Część 3

Trzeba biec z całą szybkością, na jaką ty w ogóle możesz się zdobyć, ażeby pozostać w tym

samym miejscu. A gdybyś się chciała gdzie indziej dostać, musisz biec przynajmniej dwa razy

szybciej. [L: R.S.]

Część 4

Jakże zdumiewające są te ciągłe zmiany! Nie mogę przewidzieć, co się ze mną stanie za chwilę!

[A.M.]

57. Cris F. Oliver: Atlas miejsc literackich

ref: Wonderland – mapa
Atlas miejsc literackich
Mapa: Kraina Czarów

-Witajcie w najbardziej szalonym i dziwacznym królestwie fantastycznego uniwersum! Kraina Czarów mieści się w bliżej nieokreślonym miejscu pod powierzchnią terytorium brytyjskiego, choć niektórzy eksperci od światów równoległych utrzymują, że wejście doń jest znane i znajduje się w Christ Church, jednym z kolegiów Uniwersytetu Oksfordzkiego.

Turystyka w Krainie Czarów

Jeśli interesuje cię architektura, nie możesz pominąć mieszkania Królika ..(…) Podejdź także pod rezydencję Księżnej…

56. Ciaran Carson: Irlandzka herbatka

ref: wiersz „Do synka …”, Lustro

Irlandzka herbatka

– Robi się coraz dziwniej i dziwniej – powiedziała Berenice.

Dziwne było też to, że nie widzieliśmy już gabinetu stryja Celestine’a. Ani tych dwóch postaci, które powinniśmy byli przecież spotkać, sądząc po tym, co ujrzeliśmy w lustrze wiszącym na ścianie w głębi pokoju przedstawionego na obrazie, w który teraz weszliśmy.

Do synka mówię wciąż surowo,
I biję go,  gdy kicha;
Niechaj się pieprzem wciąż na nowo
Po uszka swe zapycha!

Łap! Możesz je sobie pohuśtać, jeśli ci to sprawi przyjemność! – powiedziała Księżna do Alicji i mówiąc to, cisnęła dzieckiem w jej kierunku. {*13}

3.37 Pszczoła. Spis elementów składanego modelu.

{*13. L. Carroll. Przygody Alicji w Krainie Czarów, rozdz. 6. Przeł. M. Słomczyński: jest on także autorem przekładu O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie Lustra, z którego pochodzą nieopatrzone dalej przypisami cytaty, no. w rozdz.69 (przyp. tłum.)}

Wejście w błękit oznacza przejście na drugą stronę lustra.

7.4 Portret Arnolfinich. Dobre wyniki. Podobno zachybotał się płomień świecy. Twarz dziewczynki mignęła na chwile w lustrze.

11.13 Potem zaczęła się rozglądać i zauważyła, że wszystko, co można było  dostrzec z dawnego pokoju było zwykłe i nieciekawe, ale cała reszta była taka inna, jak tylko można sobie wyobrazić. Na przykład obrazy na ścianie nad kominkiem wydawały się ożywione, nawet zegar nad kominkiem (wiecie przecież, że w Lustrze można zobaczyć tylko jego tylną stronę) miała twarz małego staruszka i uśmiechał się do niej.

55. Lucy Maud Montgomery: Czary Marigold

ref: Kot z Cheshire

-A ja wiem coś o Bernice Willis, wiem coś o Bernice Willis! – skandowała triumfalnie Babe Kennedy, kołysząc się na palcach i piętach na progu spichlerza i uśmiechając się niczym kot z Cheshire.

Info o książce: Hatteria Strange

54. Jorge Luis Borges: Fikcje

ref: Lewis Carroll, śpiący Czerwony Król
Prolog

Osiem utworów tego zbiorku nie wymaga szerszego wyjaśnienia. [. . . ] Nie jestem pierwszym autorem opowiadania Biblioteka Babel; ciekawi jego historii i prehistorii mogą zajrzeć na pewną stronicę pięćdziesiątego dziewiątego numeru miesięcznika „Spur”, gdzie widnieją tak różnorodne nazwiska jak Leukippos i Lasswitz, Lewis Carroll i Arystoteles …

Koliste ruiny
And if he left off dreaming about you …
Through the Looking-Glass, …

Nikt nie widział, jak przybijał do brzegu podczas tej nocy stworzonej tylko dla niego, nikt nie widział jak bambusowe czółno zagłębiło się w święty muł….

Info o książce: Hatteria Strange

53. Carl Gustaw Jung: Człowiek i jego symbole

ref: Alicja rośnie

JungPrawdą jest, że istnieją sny oraz pojedyncze symbole (powinienem nazwać je motywami), które są typowe i częste. Są to takie motywy jak spadanie, latanie, bycie prześladowanym, ściganym przez niebezpieczne zwierzęta  […] Typowym dziecięcym motywem jest sen o kurczeniu się lub nieskończonym rośnięciu, albo transformacji w inną formę, co na przykład znajdziecie w książce Alicja w Krainie Czarów Carroll’a Lewis’a. Trzeba tu jednak znowu podkreślić, że owe motywy muszą być rozważane w kontekście konkretnego snu, a nie jako samowyjaśniające się zagadki.

Ilustr.14 Słynny przykład częstego snu o rośnięciu: ilustracja z książki Alicja w Krainie Czarów (1877) pokazuje, jak Alicja rośnie i wypełnia sobą cały dom. 

Info o książce: Hatteria Strange

52. Matthew Skelton: Endymion Spring

ref: Alicja

– Oksford to fantastyczne miejsce – przekonywał, gdy pojawiła się perspektywa wyjazdu. – Zobaczysz, jak ci się spodoba. Pomyśl o tym jako o przygodzie.

Duck przytaknęła ojcu.

Alicja w Krainie Czarów, Władca Pierścieni – wyrecytowała natychmiast swoje ulubione tytuły. Obie książki zostały napisane w Oksfordzie. Nie mogę się doczekać wyjazdu.  [. . . ]

Gdy odchodzili, Duck ścisnęła nagle brata za rękę.

– Zapomnieliśmy jeszcze o coś spytać – powiedziała.

– O imię psa Psalmanazara.

Blake już miał zamiar parsknąć śmiechem, gdy za ich plecami rozległ się słaby, drżący głos:

– Wabi się Alicja.

Zdumione dzieci odwróciły się do starca.

Psalmanazar uśmiechał się do nich przepraszająco, najwyraźniej speszony nowo odkrytą zdolnością mówienia.

Znalazłem ją, jak kopała w króliczej norze – wyjaśnił chrypliwie i z wysiłkiem. – Uznałem, że powinna wabić się Alicja.

Duck i Blake nie dowierzali własnym uszom.

Info o książce: Hatteria Strange

51. Pietro Citati: Światło nocy: wielkie mity w historii ludzkości

ref: Carroll

Kirk marzył, by przemienić trudną i samotną sztukę „drugiego wzroku” dziedzicznych jasnowidzów w sztukę dostępną wszystkim, rozpowszechnioną  wśród wszystkich, jak język obcy […] Mielibyśmy niezwykłe sny, wiersz, miłości. Być może, odkrylibyśmy  nowa sztukę aktorską lub nowy rodzaj śmiechu. Zamiast umierać za Cromwella lub Napoleona, za Rousseau albo Marksa, wybralibyśmy jako jedynych mistrzów naszej egzystencji prawdziwych władców Tajemnego Królestwa: Szekspira, Carrolla, Yeatsa, Dylana Thomasa.

Info o książce: Hatteria Strange

50.Przemek Staroń: Szkoła bohaterów i bohaterek  2 czyli jak sobie radzić ze złem

ref: Książka i Alicja jako bohaterka
ROZDZIAŁ PIERWSZY
DLACZEGO DOROŚLI POSTĘPUJĄ BEZ SENSU? CZYLI CZEGO MOŻEMY SIĘ NAUCZYĆ W KRÓLICZEJ NORZE

Alicja w Literaturze 50 Zakładając, że to, co spotyka Alicję w przemierzanej przez nią krainie, to sen, nie dziwi nas, że absurd goni tu nonsens. (…) Po snach mamy prawo spodziewać się i nonsensu, i absurdu. Tylko że w śnie Alicji absurd pojawia się z zadziwiającą powtarzalnością. Są nim wypowiedzi dorosłych, np. stwierdzenie Susła, że Alicja nie ma prawa w jakimś konkretnym miejscu  . . . rosnąć.

(…) widzimy, że tym brakiem logiki we śnie Alicji wykazują się tylko dorośli. To oni gadają bzdury, natomiast Alicja, mała dziewczynka, jest najprzytomniejsza i najrozumniejsza z nich wszystkich.

Czy historia Alicji nie przypomina historii z dzieciństwa wielu z nas i sytuacji, gdy byliśmy traktowani niepoważnie? (…)

A to, jak Alicja reaguje na absurdy świata dorosłych – a reaguje na różne sposoby – może być dla nas inspiracją .

49.Alberto Manguel, Gianni Guadelupi: Słownik miejsc wyobrażonych

ref: Kraina Czarów - Wonderland

Alicja w literaturze 49 Kraina Czarów [Wonderland] – podziemne królestwo w Anglii zamieszkane przez talię kart i kilka innych stworzeń. Można się do niego dostać zagłębiając się w króliczą norę znajdująca się prawdopodobnie gdzieś nad brzegiem Tamizy pomiędzy Folly Bridge i Godstow w Oksfordzie.

Info o książce: Hatteria Strange

48. Agata Christie: A.B.C.

ref: Lokaj Żaba

Deptałem po piętach Poirota  (…)

-Miło mi pana widzieć, panie Poirot. Znowu jesteśmy w kłopocie, jak pan widzi.  (…)

-Nowe morderstwo A.B.C, prawda – zapytał Poirot. (…)

-Może byśmy przesłuchali następnego świadka – odezwał się Crome. – Mówił, że mu bardzo pilno do domu.

-Dobrze, niech wejdzie. Policjant wprowadził dżentelmena w średnim wieku, bardzo podobnego do Lokaja Żaby z „Alicji w Krainie Czarów”. Dżentelmen był widocznie wzburzony; głos drżał mu z przejęcia.

Info o książce: Hatteria Strange

47. Alberto Manguel: Pożegnanie z biblioteką

ref: Alicja ...Hojdy Bojdy (Humpty Dupmty),Czerwony Król,Biała Królowa, Tralabum i Tralabim (Tweedledum i Tweedledee , Lewis Carroll, Sylwia i Bruno

Alicja, której doznania senne należą do najgłębszych i najbardziej przekonujących w całej literaturze, jest gotowa przyznać, że słowami nie da się nazwać nieskończonej różnorodności świata. Gdy Hojdy Bojdy stwierdza, że używa słowa „cacuszko” w znaczeniu „argument po prostu nie do zbicia”, Alicja protestuje: „Przecież ‘cacuszko’ nie znaczy ‘argument nie do zbicia’. „Jeżeli ja używam jakiegoś słowa”, oświadczył Hojdy Bojdy tonem dość pogardliwym, „znaczy ono dokładnie to, co ja sobie życzę, ni mniej, ni więcej”. (…) Bez wątpienie zadaniem pisarza jest  posiąść tę wiarę w moc języka, jaką prezentuje Hojdy Bojdy, i być tym, kto decyduje, ale równocześnie przekonać Alicję, że on też podlega powszechnym regułom komunikacji, regułom, nad którymi udzielną władzę sprawują same słowa. Oczywiście oboje – Hojdy Bojdy i Alicja, pisarz i czytelniczka – mniej lub bardziej świadomie zdają sobie sprawę z tego, że wszystko to sprowadza się do iluzji, na rzecz której musimy skapitulować, żeby literatura mogła w ogóle istnieć.

…Alicja mierzy się z bardziej nawet przerażająca (drf: niż u Sokratesa) zagadką. W lesie Tralabuma i Tralabima, kiedy to Czerwony Król, leżąc zwinięty w kłębek, śpi pod drzewem i śni (jak twierdzi Tralabim o niej. „Gdyby ten oto Król obudził się”, mówi Tralabum , „zniknęłabyś natychmiast, jakby ktoś zdmuchnął świeczkę”. …

W dniu, kiedy na zawsze opuszczałem swoją bibliotekę we Francji, ogarnął mnie krańcowy smutek (…) jakby biblioteka w ostatecznym geście przyjaźni otwierała dla mnie poszczególne książki> Na ratunek pośpieszył mi cytat z Po drugiej stronie lustra. Alicję, która czuje się zagubiona w szachowym królestwie, tak oto próbuje pocieszać Biała Królowa: „Pomyśl, jak duża z ciebie dziewczynka. Pomyśl, jaki kawał drogi dziś odwaliłaś. Pomyśl, która jest godzina. Pomyśl o czymkolwiek, tylko nie płacz!”. Pomyślałem o wielu rzeczach . . .

Liczba możliwych kombinacji książek, jakkolwiek niewyobrażalnie wielka, miałaby jednak swoje granice. Ponad sto pięćdziesiąt lat temu Lewis Carroll zrekapitulował tę przyprawiającą o zawrót głowy myśl w Przygodach Sylwii i Bruna:  ”Przyjdzie taki dzień pisał, „kiedy zostanie napisana każda możliwa książka. Bo liczba słów jest skończona”. …

Info o książce od Hatteria Strange

46. Alek Rogoziński: Nieboszczyk sam w domu

ref: Alicja ...kraina czarów, druga strona lustra

Setki kolorowych, mieniących się w oczach różnej wielkości pudeł, w większości posiadających naklejki z napisami „Ostrożnie” albo „Wyłącznie dla dorosłych osób”, tworzyły z zaplecza i samego sklepu „Bomba!” coś na kształt  Krainy Czarów. Pola i Kacper wyglądali tutaj, jakby byli  rodzeństwem baśniowej Alicji i dostali się tutaj, podobnie jak ona, przechodząc na drugą stronę lustra.

45. James Hillman: Siła charakteru. O sensie  i wartości długiego życia

ref: Zawołanie Królowej Kier

Rozdział 11 Zwiększona drażliwość

Uciąć im głowy!     Lewis Carroll

Nie zapominajmy o tym osobliwym połączeniu zwiększonej drażliwości (irritability) i spokojnej cierpliwości, jakie daje o sobie znać w późniejszych latach życia.

44. Zbigniew Rokita: Kajś Opowieść o Górnym Śląsku

ref: Książka Alicja ...

Chcę spotkać się z Grzegorzem Kulikiem, który był w grupie tłumaczy Samsunga. Postawił sobie za cel stworzenie po śląsku kanonu światowej literatury. Przetłumaczył już Opowieść wigilijną, Kubusia Puchatka i Małego Księcia, niebawem przyjdzie pora na Alicję w Krainie Czarów.

To boży szaleniec, śląszczyźnie oddał się w zupełności.

43. Deborah Feldman: Unorthodox Jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów

ref. Kraina Czarów, "Drink me"

Wydawało mi się, że w książkach traktujących o losach dzieci – dzieci takich jak ja, niezwykłych i nierozumianych – prędzej czy później dzieje się coś, co odmienia ich życie, przenosi do bajkowych światów, w których jest ich prawdziwe miejsce. Wtedy uświadamiają sobie, że poprzednie życie było pomyłką, że od początku były niezwykłe, powołane do wyższych celów. Sama w sekrecie spodziewałam się wpaść w głąb króliczej nory do Krainy Czarów …

Nie wiem, jak wytłumaczyć postępowanie ciotki. (…) Czasem myślę, że ma rację – ale nie jestem gotowa zrezygnować z szansy na choćby odrobinę radości w życiu. Żyć jak ona oznaczałoby rezygnację z wszelkich uczuć. Jestem przekonana, że moja głęboka wrażliwość czyni mnie wyjątkową:  to mój bilet do Krainy Czarów. Oczekuję, że lada chwila na moim nocnym stoliku pojawi się buteleczka z karteczką z napisem „Wypij mnie”. Zanim to jednak nastąpi….

42. Olga Tokarczuk: Bieguni  

ref. lustro

Nic nie wydało się jej znajome. Domy były za ciężkie, przysadziste, ulice za szerokie, drzwi za solidne, inne samochody jechały po innych ulicach i na dodatek nie tą stroną, do której się przyzwyczaiła. Dlatego nie opuszczało jej wrażenie, że znalazła się po drugiej stronie lustra, gdzie wszystko jest nieprawdziwe, a więc poniekąd wszystko wolno.

41. Anna Dziwit-Meller , Justyna Sobolewska: Stówka. Przeczytaj to jeszcze raz 

ref. książka

Lektury„Zacznij od początku – odparł z powagą Król – doczytaj do końca, a potem przerwij czytanie”. To złota rada. Z pisaniem jest podobnie. […] Niezwykłość Alicji … Carrolla polega na tym, że zawiera w sobie dwie różne  książki.

Z rozdziału „Ja nie mam sensu, ty nie masz sensu” Justyny Sobolewskiej, s.13-15

40.Przemek Staroń: Szkoła bohaterów i bohaterek czyli jak sobie radzić z życiem

ref. książka

Wielu bohaterów i bohaterek – także tych, których zaliczam do moich ulubionych – musiałem na razie pozostawić, gdyż moja opowieść rozrosłaby się do niebotycznych rozmiarów. Musiałem pozostawić Alicję w Krainie Czarów, Pippi, Shreka, Bohaterów DC, Felixa, ….

39. Maciej Bennewicz: Coaching czyli restauracja osobowości

ref. Którą drogą? Alicja i Kot

10. Cele, czyli w którą stronę mam pójść?

„-Czy mógłbyś mi łaskawie powiedzieć, w którą stronę mam pójść?

-Zależy to w duAlicja_39żym stopniu od tego, w którą stronę zechcesz pójść – powiedział kot.

-Nie zależy mi na tym, w którą – powiedziała Alicja.

-Więc nie ma znaczenia, w którą pójdziesz – powiedział kot”.

To fragment z „Alicji w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla. {*} Rozmowa Alicji z kotem Cheshire dotyczy kierunku jej dalszej wędrówki. Otóż to! Mgła albo brak motywacji do podróży, lub też brak świadomości, dokąd chce się zmierzać, to czynniki, które powodują poczucie zagubienia, kręcenia się w kółko albo życiową apatię.

{* Carroll L., Alicja w Krainie Czarów, tłum. Jolanta Kozak … }

38.  Julian Barnes: Cytrynowy stolik

ref. Cheshire Cat

Cytrynowy stolik
Znajomość francuskiego

Szanowny Panie Doktorze Barnes (pisze to stara kobieta, prawie osiemdziesiąt jeden lat)….

Jakiś czas przy stole dominował poważny nastrój, aż któregoś dnia pani Galloway przyszła na lunch uśmiechnięta jak, nie przymierzając, Kot z Cheshire. „Zemściłam się! – zawołała. – Wypiłam jedną z ich butelek sherry, którą zostawiły dla mnie w lodówce!”

37. Benjamin H. Ogden:  Między literaturą i psychoanalizą; O traceniu, myśleniu i śnieniu

ref. Lewis Carroll, Sylvie and Bruno, sen

Norfolk

Czym jest marzenie senne

Wyzwaniem dla autora okazuje się więc to, że literatura nie potrafi w bezpośredni sposób odzwierciedlać snów albo rzeczywistości. Jeżeli zaczniemy wyobrażać sobie, że sen trzyma lustro (nawet zniekształcające) przed rzeczywistością, zaś pisarz opisuje marzenie senne, trzymając lustro przed nim, okaże się, że marnujemy tylko czas: marzenie senne nie jest postrzegane tak jak życie, a jego reprezentacja będzie daleka od reprezentowanego obiektu . Lewis Carroll w książce Sylvie and Bruno Concluded wyśmiewa założenie jakoby reprezentacja mogła albo powinna dążyć do zrównoważenia się z reprezentowanym obiektem:

–  Jaka to przydatna rzecz, taka kieszonkowa mapa – powiedziałem.

– To kolejne, czego nauczyliśmy się od twojego Narodu  – odrzekł Mein Herr. Rysowanie map.  – My bardzo szybko doszliśmy do proporcji sześć jardów do mili. Potem spróbowaliśmy sto jardów do mili, A potem zaczęliśmy największy projekt ze wszystkich! Stworzyliśmy mapę kraju w proporcjach mila do mili!

– Często z niej korzystacie? – zapytałem.

– Nigdy nie została rozwinięta – odrzekł Mein Herr – bo rolnicy protestowali. Powiedzieli, że zakryłaby cały kraj i odcięła od światła słonecznego! Teraz używamy samego kraju jako mapy i zapewniam cię, że sprawdza się prawie równie dobrze. (1893,s.137)

Argentyński poeta i eseista Jorge Luis Borges wyobraża sobie coś podobnego w swojej przypowieści „O ścisłości w nauce”, choć jego tekst wprowadza zupełnie inną atmosferę niż książka Carrolla:

W owym Cesarstwie Sztuka Kartografii osiągnęła taką doskonałość, że Mapa jednej tylko Prowincji zajmowała całe miasto, a Mapa Cesarstwa całą prowincję. …

36. Barbara Pytlos: Z dziejów recepcji twórczości Zofii Kossak: „Córa Sienkiewicza” czy „Alicja w krainie czarów”

ref. Cała książka

„W numerze 1/7 „Pokolenia” w 1947 roku Tadeusz Borowski opublikował artykuł Alicja w krainie czarów. Borowski zaatakował ukazany przez Zofię Kossak w Z otchłani system wartości: światopogląd katolicki, wiarę w duchową siłę człowieka i w dobro oraz propozycję wychowania człowieka z duchem Ewangelii. […]

Nie przypadkowo też autor Pożegnania z Marią zatytułował artykuł Alicja w krainie czarów. Wybierając go nawiązał do znanych czytelnikom książek Lewisa Carrolla.  […]

Wracając do relacji obozowej pani Kossak, chciałbym sklasyfikować ją lapidarnie jako książkę złą i fałszywą, a przede wszystkim  – beznadziejnie słabą literacko. Po prostu pamiętnik Alicji z krainy czarów.  [T. Borowski. Alicja w krainie…]

35. Chris Voss: Negocjuj jakby od tego zależało twoje życie

ref. Kot Cheshire

…I oto byłem ja – z moją rakietą ze stopu tytanu, oddanym osobistym trenerem i komputerowo dopracowanym serwisem i wolejem. Goście, z którymi grałem, byli równie bystrzy – a w zasadzie nawet bystrzejsi – i zasadniczo graliśmy w tę samą grę, rządzącą się tymi samymi zasadami. Lecz ja miałem umiejętności, których oni nie mieli.

-Robisz się słynny dzięki swojemu szczególnemu stylowi, Chris – powiedziała Sheila, po tym, jak drugiego dnia ogłosiłem moje rezultaty.

Uśmiechnąłem się niczym Kot z Cheshire. Wygrywanie było zabawne.

34.Dezsö Kosztolányi: Ptaszyna 

ref. książka Alicja Krainie Czarów, tłumaczenie

Na Węgrzech zawsze doceniano przekład literacki (taki ukłon małych krajów wobec samych siebie). Dorobek Kosztolányiego w tej dziedzinie też jest znaczący, niezwykłe wyczucie formy predestynowało go wręcz do roli tłumacza (Zimowa opowieść Szekspira, Alicja w Krainie Czarów, by wspomnieć tylko angielskie referencje.)

Z  przedmowy Petera Estreházyego

33. Joanna Bator: Ciemno, prawie noc

ref. malejesz, Alicjo, Humpty Dumpty

„Malejesz, Alicjo”, taka wiadomość z nieznanego adresu internetowego, wyświetla się nocą na ekranie mojej komórki i wiedziałam, że nadawcą jest ta sama osoba, która na forum podpisała się imieniem Homar. Przez całe życie miałam do czynienia z żartami na temat Alicji w krainie czarów i już się przyzwyczaiłam, ale ten irytujący awatar zaskoczył mnie swoją przenikliwością. Rzeczywiście po rozmowie z matką zaginionej Andżeliki czułam się słaba, pomniejszona.

___________________________________________________

Chłopiec okleił jajka czarno-białymi twarzami wyciętymi z gazet, domalowywał szczegóły farbami, dokleił włosy , które wyglądały na prawdziwe. –Jak mu powycinam, to zawsze zbiera – Zofia Socha potwierdził moje podejrzenia. (…) Pomyślałam, że moja siostra, kolekcjonerka osobliwości, zafascynowana tym co mroczne i niezwykła, uwielbiałaby tego upiornego małego artystę o elfich uszach. Wzięłam do ręki dzieła sześcioletniego Fabergé z wałbrzyskiej Palestyny, jajka patrzyły na mnie dwiema parami bliźniaczych oczu.

– Humpty i Dumpty – mruknęłam do siebie.

– Co? – Zofia Socha się zaniepokoiła.

-Są piękne – dodałam na głos, a babcia Patryka westchnęła z ulgą, zdałam jakiś test.

32. Marcin K. Schirmer: Wybitne rody które tworzyły polską kulturę i naukę

ref. wejście Alicji do krainy czarów

Połowa lat 60. XX wieku to czas rozkwitu kabaretów. Działały wówczas w Warszawie legendarne już dziś STS (Studencki Teatr Satyryków) i właśnie nowopowstały „Dudek”.[…] Dla Młynarskiego, młodego człowieka, ale już z uznanym dorobkiem, występy w tym kabarecie to była artystyczna nobilitacja. Po latach tak o tym mówił:

Moje przyjście do Dudka da się porównać z jednym: z wejściem Alicji do krainy czarów.

31. Halina Socha: Anielska Przystań

ref. tytuł - Alicja / kraina czarów

Oto jestem tu z moim ukochanym mężczyzną i to mi już wystarcza do szczęścia, on prowadzi mnie, a ja idę spokojna i czekam na …No właśnie na co?

-Piotr, co my robimy.

Stanęliśmy przed dwuskrzydłowymi drzwiami, otworzył je, a ja, jak Alicja z Krainy Czarów, przeszłam przez nie. Wytężałam wzrok, ale ciemność nas ogarniająca była nieprzenikniona.

Odświętnie ubrana spojrzałam do lustra i zobaczyłam radosną, ładna kobietę, która w niczym nie przypominała tej dawnej Alicji. Zamknęłam drzwi domieszkania i poszłam na spotkanie szczęścia w mojej Krainie Czarów.

30. Boel Westin: Tove Jansson Mama Muminków

ref. Alicja - ilustracje Tove Jansson

Alicja_30
Alicja jeszcze raz otworzyła widoki na rysunki w “stylu horroru”. Opowiadanie napawa strachem, nie ma w nim krzty sielankowości, co przejmuje Tove dreszczem zadowolenia, jak zwierza się Runnquistowi w (…) 1965 roku. Historia o Alicji była absolutnie surrealistyczna, była rzeczywistością „nad” tą, którą człowiek widzi i której doznaje. I tak chciała….

29.  Sean Covey: 6 najważniejszych decyzji, które kiedykolwiek podejmiesz

ref: Alicja i Gąsienica
Alicja_29

Lustro społeczne ciągle się zmienia. Jeżeli podstawą twojego wyobrażenia na własny temat jest to, jak widzą cię inni, nigdy nie zaznasz poczucia stabilności,

-A kimże ty  jesteś – powiedział Gąsienica (…) Alicja odparła onieśmielona: Ja  . . . ja prawie nie wiem, proszę pana, kim jestem w tej chwili … oczywiście wiem, kim byłam, wstając dzisiaj rano, ale wydaje mi się, że od tego czasu musiałam się przemienić parę razy.” [przeł. M. Słomczyński]

ponieważ opinie, mody i zwyczaje wciąż się zmieniają. Trudno za nimi nadążyć. Zaczniesz się czuć jak Alicja w Krainie Czarów.

28. Carlos Ruiz Zafón: Labirynt duchów

ref: Książka Alicja w krainie czarów

Alice_28

Siedmio-, może ośmioletnia dziewczynka stała w uchylonych drzwiach i go obserwowała. W rękach miała książkę, trzymała palec między stronicami niczym zakładkę. Fermin uśmiechnął się i wyciągnął do niej dłoń w geście powitania.

-Witaj , Alicjo – powiedział. – Pamiętasz mnie?

Dziewczynka wahała się, patrząc na niego nieufnie.

– Co czytasz?

-Alicję w Krainie Czarów

-Coś takiego ! Pokaż.

Wyciągnęła książkę, ale nie pozwoliła mu jej dotknąć.

-To moja ulubiona – stwierdziła, nie pozbywając się wcale swej nieufności.

– No tak, to też jedna z moich ulubionych. Wszystko, co dotyczy spadania przez dziurę, trafiania na świrniętych i potykania się o zagadki matematyczne, odbieram jako opisy czegoś, czego doświadczyłem na własnej skórze.

27. Leopold Trymand: Zły

ref. "Ala w krainie czarów"

Marta cofnęła się za próg, oczy rozszerzyły się jej z przerażenia: od razu wiedziała, do czego zmierza ten spełzły, wyblakły, straszliwy facet. Nagłym ruchem zatrzasnęła za sobą drzwi i błyskawicznie zaczęła pchać co cięższe sprzęty w ich stronę. „O Boże! Co to będzie? Co to będzie?”

— Cha, cha, cha — zaśmiał się Wilga, jakby podniecony akcją Marty.- Ty, Ala w krainie czarów! Otwieraj — zawołał i rąbnął ramieniem w drzwi.

Meble odsunęły się z lekkim chrobotem  pod tym pchnięciem.

— To pan inżynier chce tak na siłę? Na chama? — domyślił się  Kruszyna. — Coś nie tego. Czytał pan „Alę w krainie czarów?” To fajna knypa, nie?

Zupełnie bezmyślnie wparł się potężnym barkiem w drzwi, rozległ się hałas rozsuwanych sprzętów i drzwi puściły bez trudu. W kącie pokoju stała Marta z ciężką popielniczką z brązu w rękach.

— Jeśli któryś — zaczęła zdławionym głosem. Po policzkach płynęły jej łzy, wielkie i błyszczące jak srebrzysty groch.

— Bobuś! — rzekł cicho i przejmująco Wilga — łap ją!

— Zetnijcie mi głowę — szepnęła Marta bezsensownie.

— Cha, cha, cha — zaśmiał się serdecznie Kruszyna — Po co takie rzeczy? Od razu głowę? Zupełnie jak Królowa Kierów w „Ali”.

Widać było, że myśli jego bawią ciągle przy owej pasjonującej lekturze.

— Taaak — powiedziała głośniej Marta, zwracając się wyraźnie do Kruszyny — tylko gdzie są te ciasteczka z napisem „Zjedz mnie”, które pomagają w każdej sytuacji?

— To pani czytała „Alę w krainie czarów”? — ucieszył się Kruszyna.

— Oczywiście, że czytałam — rzekła Marta, łykając łzy. — To moja ukochana książka — uśmiechnęła się tak promiennie i zniewalająco, że Kruszyna aż przetarł oczy ze zdumienia: w uśmiechu tym dojrzał bowiem naraz Alę i Białego Królika, Susła, Księżniczkę, Zająca Marca, Kapelusznika i Króla Kierowego — jednym słowem to wszystko, za czym tęsknił, a czego nigdy nie widział ani w swym utraconym dzieciństwie, ani też nigdy później.

26. Lucyna Gołębiowska: A BOOK czy THE BOOK? o przedimkach w języku angielskim

ref. Początek /pierwszego rozdziału Alicji
Alicja w literaturze_26

Oto królewska rada z „Alicji w krainie czarów”

„Begin at the beginning,” the King Said, gravely, “and go on till you come to the end: then stop.”

Zamiast ćwiczeń – poziom wyższy

Oto początkowy fragment “Alicji w krainie czarów” L. Carrolla.

Alice was beginning to get very tired of sitting by her sister on the bank, and of having nothing to do; […] when suddenly a white rabbit with pink eyes ran close by her.

Poniżej ten sam fragment, który należy odpowiednio uzupełnić pamiętając, że nie wszędzie, gdzie znalazła się kreseczka (_) uzupełnienie takie jest potrzebne. Celem ćwiczenia nie jest tworzenie, lecz odtworzenie (na podstawie przeczytanego wcześniej tekstu) . […]

_Alice was beginning to get very tired of _sitting by_ her _ sister on _bank, and of having nothing to do; (…) when suddenly  _white _rabbit with _pink _eyes ran close by her.

Znakomita to metoda uczenia się, nie tylko stosowania przedimków. W podobny sposób można zaadaptować dowolny tekst.

 

25. Katarzyna Świeżak: M.O.D.A. MetkiObcasyDżinsyAdidasy

ref. matematyk, pseudonim, Alicja 
Alicja w Literaturze_25

Właściwie dlaczego rękaw bluzki ma mieć tylko jeden mankiet, sukienka – tylko jedną kokardę, a kurtka – jeden kołnierz? A gdyby tak było ich wiele – tyle, ile tylko się zmieści? Viktor Horsting i Rolf Snoeren postanowili to sprawdzić. I zaczęli projektować ubrania, w których poszczególne elementy powtarzają się wiele razy, czyli są multiplikowane. Łacińskie słowo „multiplicatio” oznacza mnożenie. A kiedy Viktor i Rolf zaczynają mnożyć, powstają stroje jak z bajki, w której wszystko jest możliwe Czegoś takiego nie potrafi żaden matematyk. Nawet jeśli zna się na bajkach – jak Charles Dodgson, który pod pseudonimem Lewis Carroll napisał „Przygody Alicji w Krainie Czarów”.
Projektanci poznali się i zaprzyjaźnili na studiach, a potem stworzyli markę Viktor & Rolf (w skrócie V&R).

24. Ewa Willim, Elżbieta Mańczak-Wohlfeld: A Contrastive Approach To Problems With English

ref. chapter 1

Contrastive Approach

[str. 94] “DOWN ….. (1) RABBIT-HOLE”              

Alice was beginning to get very tired of sitting by her sister on ….. ( 2) bank, and of having nothing to do:  once or twice she had peeped into ….. ( 3) book her sister was reading, but it had no pictures or ….. ( 4) conversations in it, `and what is ….. (5 ) use of ….. ( 6) book,’ thought Alice `without ….. (7 ) pictures or …..( 8) conversation?’ […]

`Well!’ thought Alice to herself. `After such….. ( 47) fall as this, I shall think nothing of tumbling down ….. ( 48) stairs!  How brave they’ll all think me at home!  Why, I wouldn’t say anything about it, even if I fell off ….. ( 49)  top of ….. ( 50)  house!’ (Which was very likely true.)
(From L. Carroll, Alice in Wonderland)

23. Marine Carteron, Podpalacze książek 1 Mój brat strażnik 

 ref. Alicja, królik, kot

Podpalacze

[str.105] Podniosłem go i uważnie obejrzałem – był to stary szpadel z masywnym drewnianym trzonkiem, nadgryziony zębem czasu, i z wyrytymi słowami” Znajdź mnie”.

Co za bzdury, znajdowałem się w środku przerażającego koszmaru, a jedyną rzeczą, jaką zostawił mi tata był szpadel z przesłaniem  rodem z Alicji w Krainie Czarów. Brakowało jeszcze tylko białego królika i uśmiechniętego kota.

22. R. Hassa, A. Mrzigod, J. Mrzigod, W. Sułkowski: Chemia podręcznik 

ref. Szalony Kapelusznik

Chemia Szalony Kapelusznik

Hg Rtęć występuje w przyrodzie w postaci minerału cynobru (HgS), któremu zwykle towarzyszy rtęć rodzima.

Chemia a literatura

Jedną z najciekawszych postaci Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carrolla, jest uczestnik zwariowanej herbatki – Szalony Kapelusznik. Warto zauważyć, że wiele „dziwnych” elementów swojej książki Carroll zaczerpnął z życia codziennego, z wiktoriańskiej literatury dziecięcej lub z potocznych powiedzonek. Do tych ostatnich należy właśnie Szalony Kapelusznik (wywodzący się z XIX-wiecznego angielskiego powiedzenia „szalony jak kapelusznik”), a za jego obłęd odpowiada doskonale znany metal – rtęć. Otóż kapelusze wykonuje się najczęściej z filcu, który wytwarza się z wełny. Podczas tego procesu stosowano dawniej rtęć. Niezwykle szkodliwe opary tego pierwiastka, wdychane regularnie przez znaczną część dnia, bardzo niekorzystne wpływy na system nerwowy człowieka.

20. Mavis Cheek: Janice Gentle i seks

ref. Kot, “Dżem jutro”, Jestem już spóźniona

Gretchen O’Dowd rzadko o czymś śniła, ale tu akurat nie było wątpliwości: Wielkie czerwone usta, z licznymi, białymi jak perły zębami, wisiały nad nią jak ten kot od Alicji z Krainy Czarów. A właściwie to w ogóle mógł być kot, z tą bujną jasną grzywą i zgrabnym małym noskiem. Jedyną rzeczą, która nie zgadzała się (ale tego akurat należało spodziewać się w snach), były dwa ciemne lusterka nad tymże noskiem, w których widziała własne odbicie. Otwarła szerzej oczy: widziadło ze snu dostało teraz pary ramion i ni stąd, ni zowąd wydało się bardzo rzeczywiste.

– Cześć – powiedziało widziadło z amerykańskim akcentem. – Jestem Rohanne Bulbecker. A ty?

Gretchen stosownie do sytuacji wrzasnęła przeraźliwie. Przyczyna wrzasku zaczekała, aż wrzask ucichnie, po czym znowu się uśmiechnęła, wyciągając przed siebie złowieszczą, odzianą w rękawicę dłoń.

-Nic ci nie zrobię – powiedziała Rohanne Bulbecker, tym dobrodusznym tonem osoby, która doskonale potrafi komuś coś zrobić. Usiadła obok Gretchen i w lusterkach, za którymi ukrywały się jej oczy, ukazało się odbicie okrągłej, różowawobrązowej twarzy stężałej w grymasie strachu. -Czy jakimś cudem znasz może miejsce pobytu Janice Gentle? – spytała łagodnie.

Okrągła, różowawobrązowa twarz otrząsnęła się.

-N-n-nie –odparła Gretchen, z nadzieją, że to jest właściwa odpowiedź.

-I dupa zimna! – zaklęła Rohanne. Trzask uderzenia rękawicą o obleczone w skórę kolano sprawił, że Gretchen wzdrygnęła się i podskoczyła w miejscu.  (…)

Powiedziała sobie: kiedy świat zdaje się szydzić i odrzucać cię, winnaś czerpać odwagę z włóczni Christine de Pisan, tej, którą władała Pani Nadzieja, tej, którą ukochała sobie Cierpliwość, i tej, którą chroniła tarcza Wiary.

Nad głową usłyszała kroki, trzaśnięcie drzwiami, gruchotanie i brzęk tłuczonych butelek, jakby ktoś je specjalnie kopał. Ze schodów sturlał się podskakujący, pęknięty z boku kubek z jogurtem. Zatrzymała się. Kroki były coraz bliżej, niosły z sobą powiew irytacji. Janice przywarła do ściany na widok młodej kobiety, która zbiegała w dół schodów, mrucząc do siebie niczym Królik z Krainy Czarów odziany w elegancką, białą suknię: „Już jestem spóźniona. Już jestem spóźniona”. I jeszcze: ”Dlaczego ja?” W tym momencie przystanęła z oszalałym wzrokiem, by spytać: „On jest w Hongkongu, więc co ja tu robię?”

Janice potrząsnęła głową, starając się wyglądać jak strona zainteresowana.

-Czy ja nie mam lepszych zajęć? Czy on by przyszedł do mnie i umył mój zlew? – Młoda kobieta spojrzała nagle na swoje ręce. Oprócz niepokalanej sukni nosiła również parę jaskrawożółtych rękawiczek. Zagapiła się na nie takim wzrokiem, jakby zobaczyła krew. – No popatrz tylko – powiedziała.

Janice usłuchała.

Młoda kobieta zdarła jedną rękawiczkę z towarzyszeniem głośnego trzasku gumy, po czym cisnęła ją beztrosko i energicznie za siebie niczym Rosjanin kieliszek.

-No powiedz sama. Czy on by przyszedł do mojego mieszkania i zrobił to dla mnie? No powiedz? Czy ten pieprzony Jeremy zrobiłby to?- Poruszając się teraz mechanicznie i leniwie niczym manekin, zerwała powoli druga rękawiczkę i pozwoliła wypaść jej z ręki, na podłogę. I potem, zastukawszy lśniącymi obcasikami, skręciła za róg i zniknęła.

Janice pomyślała o swoim pięknym Dermocie Pollu i zastanowiła się ze smutkiem, czy on ma zlew. A jeśli on ma zlew, to ciekawe, czy sam go myje, a jeśli nie myje go sam, to czy ma kogoś, kto by go mył za niego? To mogła być ona, gdyby sprawy potoczyły się inaczej …

Podniosła rękawiczki. To wszystko było pomieszanie z poplątaniem. Jakby cały czas żyła na opak i potrzebowała kogoś, kto by ją poprawił.

–        Istniej zasada: Dżem jutro, dżem wczoraj … ale żadnego dżemu dziś [powiedziała Biała Królowa].

–        Ale czasem musi zdarzyć się, że będzie „dżem dziś” – zaoponowała Alicja.

–        Nie, nie może tak się zdarzyć – powiedziała Królowa. – Dżem jest co drugi dzień, a dziś nie jest co drugi dzień, prawda?

–        Nie rozumiem – powiedziała Alicja. – To jest okropnie zagmatwane!

–        Są to skutki życia na wspak – powiedziała łagodnie Królowa. Wszystkim się od tego początkowo kręci w głowie …*

Tak pomyślała Janice, nadziawszy się na ten bałagan i cudzą awanturę. Upuściła rękawiczki nieopodal i trąciła piętą rozbitą butelkę od mleka. Na kartce do niej doczepionej widniało: „Wznowić dostawy od dzisiaj”.

Zrobiła kilka głębokich wdechów, wymieniła kwef pielgrzymującej kobiety na męstwo tarczy krzyżowca i podjęła swoją wędrówkę w stronę drzwi Sylvii Perth. (…)

-Powinnam już iść – powiedziała ponuro Rohanne – muszę jutro zdążyć na samolot.

-Czeka na ciebie ktoś miły?

-Morgan Pfeiffer – odparła ponuro Rohanne.

-Nikt z jakiegoś bardziej romantycznego kontekstu?

-Niestety – potwierdziła Rohanne. Pomyślała o Herbim. –A w każdym razie nikt podpadający pod kategorię Vous ou Mort.

-Ja, jakkolwiek by liczyć, jestem zakochana od dwudziestu lat – oznajmiła Janice. – I to mnie nakręca.

-A ja – odparła Rohanne – z powodzeniem unikam miłości i mnie to włąśnie nakręca.

Janice klepnęła ją w kolano.

Spróbuj choć raz na odwrót, dla odmiany. Przejdź na drugą stronę lustra. Nigdy nie wiadomo, może tak ci się spodoba.

19. Arturo Pérez-Reverte: Szachownica flamandzka

 ref. szachy, Lewis Carroll – akrostychy, „wygląda jak szachownica”

Wygląda to zupełnie jak wielka szachownica

-powiedziała wreszcie Alicja.

            Lewis Carroll, O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra (Przeł. Maciej Słomczyński)

… Zerknął na ślad po van Huysie na ścianie i przymknął powieki z wesołym uśmiechem. – Czyli, że nasz malarz lubił zagadki…

– Na to wygląda – odparła Julia.

Belmonte wskazał gramofon, z którego wciąż płynęła muzyka.

– Nie on jeden. Kiedyś często zdarzały się dzieła sztuki ze zgadywankami i ukrytymi  kluczami. Weźmy na przykład Bacha. Dziesięć kanonów tworzących Musikalisches Opfer należy do najdoskonalszych rzeczy, jakie skomponował, a mimo to żadnego nie spisał w całości od początku do końca…  Pozostawił tu pewien margines dowolności, jak gdyby chodziło o łamigłówki, które stawiał Fryderykowi Pruskiemu… To nierzadki w owej epoce chwyt muzyczny. Pisało się temat, zaopatrywało go w kilka mniej lub bardziej enigmatycznych wskazówek i pozwalało, żeby kanon powstały na bazie tego tematu odkrył jakiś inny muzyk czy wykonawca. Czyli, inny gracz, bo mówimy tu o grze.

– To ciekawe – odezwała się Menchu.

– Nawet nie mają panie pojęcia, do jakiego stopnia. Bach, jak zresztą wielu artystów, lubił pułapki. Nieustannie stosował fortele, żeby nabrać publiczność: drobne sztuczki z nutami czy literami, pomysłowe wariacje, nietypowe fugi. A przede wszystkim manifestował kolosalne poczucie humoru… Na przykład w jednym z utworów sześciogłosowych po kryjomu wprowadził własne nazwisko do dwóch najważniejszych głosów. Ale nie ograniczajmy się tylko do muzyki: Lewis Carroll, nie dość, że matematyk i pisarz, to jeszcze wielbiciel szachów, w wierszach przemycał akrostychy... Jest wiele inteligentnych sposobów na ukrycie pewnych informacji w muzyce, w wierszu czy obrazie.

– Bez wątpienia- odrzekła Julia. – Symbole i tajemne klucze często pojawiają się w sztuce. Nawet w sztuce współczesnej… Tyle, że nie zawsze mamy informacje, które pomogłyby nam odczytać te tajemne przesłania, zwłaszcza sprzed wielu lat. (…)

p.164

Zobaczyła w lustrze weneckim swoje odbicie, mroczny cień pośród mroków, ledwie widoczną białą plamę twarzy, zatarty kontur, wielkie ciemne oczy – po drugiej stronie lustra wyłaniała się Alicja. Przejrzała się też w van Huysie, w zwierciadle odbitym w lustrze weneckim, w odbiciu odbicia. I znowu poczuła, że o tak późnej porze lustra, obrazy i szachownice płatają wyobraźni niecne figle. A może to tylko przemiany czasu i przestrzeni, bezwartościowych pojęć względnych.

(…) Julia zagłębiła się w fotelu i spojrzała na sufit, usiłując uporządkować myśli. Wcześniej pozapalała wszystkie światła w pokoju, żeby odegnać otaczające ją widma. Rubieże rzeczywistości powracały z wolna, wypełniając na nowo czas i przestrzeń.

Doszła ostatecznie do wniosku, że do całej sprawy można podejść w sposób dużo bardziej praktyczny. Wedle właściwego punktu widzenia, Julia nie powinna przyjmować roli Alicji, ale raczej dorosłej Wendy. Żeby spojrzeć na to od takiej strony, wystarczyło zamknąć oczy, otworzyć je, popatrzeć na van Huysa tak, jak patrzy się na zwykły obraz sprzed pięciu stuleci (…).

18. Maria Bartosiewicz, Bożena Gorska, Grażyna Sekulska, Krzysztof Wielecki: Tacy jesteśmy – podręcznik do języka polskiego KLASA CZWARTA. Warszawa, Wydawnictwo JUKA, 2000.

ref. The Mock Turtle

Rozdział dziesiąty RÓŻNIE O TYM SAMYM

Na pewno zwróciłeś uwagę, że przy każdym tekście obcego autora umieściłem imię i nazwisko tłumacza. Bo właśnie dzięki tłumaczowi możesz poznać utwór, który byłby dla ciebie niedostępny w języku oryginału. Czytając książkę, nie zastanawiasz się nad tym, że tekst przekładu jest tylko jakimś „odbiciem” oryginału.

Proponuje Ci teraz, abyś zapoznał się z efektami pracy trzech tłumaczy, którzy przełożyli z języka angielskiego na polski Alicję w Krainie Czarów Lewisa Carrolla . W trzech pokazanych tu próbkach poznasz trzy wersje tego samego fragmentu książki. Pozornie to samo, a jednak za każdym razem coś innego.

Opowieść Niby Żółwia –  Przekład Antoniego Marianowicza

Królowa zapytała:

  • Czy widziałaś już Niby Żółwia?
  • Nie, nie widziałam – odparła Alicja – i nawet nigdy o nim nie słyszałam.
  • Z tego stwora robi się pyszną zieloną zupę, która naśladuje zupę żółwiową. Nazywamy go dlatego Niby Żółwiem.
  • Ciekawa jestem, jak takie zwierzę wygląda – westchnęła Alicja.
  • Chodź, przedstawię ci go, a przy okazji usłyszysz jego historię.

Opowieść Żółwiciela –  Przekład Macieja Słomczyńskiego

Królowa powiedziała do Alicji:

  • Czy widziałaś już Żółwiciela?
  • Nie – odparła Alicja. – Nie wiem nawet, co to jest Żółwiciel.
  • Jest on tym, z czego robi się Zupę Żółwicielęcą – powiedziała Królowa.
  • Nigdy nie widziałam czegoś takiego ani nie słyszałam o niczym takim – powiedziała Alicja.
  • Więc chodź – powiedziała Królowa – a powie ci on swoje dzieje.

Opowieść Fałszywego  Żółwia –  Przekład Roberta Stillera

Królowa rzekła do Alicji: „Fałszywego Żółwia już widziałaś?”

„Nie – odparła Alicja. – Nawet nie wiem, co to jest Fałszywy Żółw”.

„To jest to, z czego robi się Podrabianą Zupę Żółwiową”, wyjaśniła Królowa.

„Nie – zdziwiła się Alicja. – Nie widziałam i nawet nie słyszałam o czymś podobnym”.

„Idziemy! – rozkazała Królowa

17. Jonathan Carroll: Kraina Chichów 

ref. Po drugiej stronie lustra, Lewis Carroll

…Ciekawe, wie pan, że odkąd na uczelniach wyższych otwarto kursy literatury dziecięcej i usankcjonowano pozycje literackie takich autorów, jak George MacDonald i bracia Grimm, a nawet zaczęto ich cytować, zainteresowanie twórczością France’a znacznie wzrosło. Jego książki i tak się zawsze sprzedawały. Ale teraz wszedł na listy lektur w wielu szkołach.

…Postanowiliśmy odnowić lekturę klasyki dziecięcej na wypadek ewentualnych podobieństw lub kontrastów z dziełem France’s.

„Hobbit”, „Lew, czarownica i stara szafa”,  „Po drugiej stronie lustra” … Połowę dnia spędzaliśmy na lekturze (…)

Przyjechał Martin (który zdążył już, ku zgorszeniu wuja, zmienić nazwisko na France) i Otto umieścił go w warsztacie jako czeladnika. France’owi praca chyba odpowiadała, bo został w drukarni aż do śmierci Ottona w roku 1945 – roku wydania „Sadzawki Gwiazd”.

Książka nie zrobiła wielkiej furory, ale wydawcy byli z niej na tyle zadowoleni, że zaproponowali France’owi tysiącdolarową zaliczkę na poczet następnej książki, którą okazały się równie mało kasowe ”Brzoskwiniowe cienie”. Mimo to krytyk, nazwiskiem Charles White, napisał obszerny artykuł o twórczości France’a w „Atlantic Monthly”. Porównał go z Lewisem Carrollem i Lordem Dunsany jednocześnie. Artykuł ten dał początek sławie France’a.

16.Małgorzata Słomczyńska-Pierzchalska: Nie mogłem być inny Zagadka Macieja Słomczyńskiego

ref. Książka Alicja w krainie czarów

Po Ulissesie Słomczyński tłumaczy jeszcze poezję Joyce’a i fragmenty Finnegan’s Wake, później Alicję w krainie czarów Lewisa Carrolla i Raj utracony Johna Miltona. 

15. George Gamow: Mister Tompkins w krainie czarów

ref. Lewis Carroll, Wonderland

George Gamow, urodzony w  roku 1904 w Rosji, mieszka od wielu lat w Stanach Zjednoczonych. Jest profesorem fizyki teoretycznej w Geogre Washington University w Waszyngtonie. Znany jest jako twórca rozpadu jądra atomowego z emisji cząstki alfa (…)

W roku 1938 w angielskim czasopiśmie „Discovery” zaczął się ukazywać Mr Tompkins In Wonderland i od razu wzbudziła zainteresowanie i zdobył uznanie szerokich kół Czytelników. (…)

W roku 1956 otrzymał Gamow Nagrodę Kalingi, przyznawaną corocznie przez UNESCO za wybitną działalność popularnonaukową.

Książka ta dedykowana jest Lewisowi Carrollowi i Nielsowi Bohrowi

14. Andriej Kurkow: Ostatnia miłość prezydenta

ref. Ogród, Lewis Carroll

Zurych. Koniec października 2004 roku.

Stanowisko tej kobiety w dosłownym tłumaczeniu z niemieckiego brzmiało mniej więcej tak: konsultant do spraw szacunku dla śmierci. (…)

-Teraz porozmawiajmy o chwili pożegnania z pańskimi dziećmi. Ma pan wybór. Możemy je pochować na cmentarzu, tu niedaleko. To oczywiście dużo kosztuje, ale dla zmarłych w naszej klinice jest niewielka zniżka. Albo jeśli pan zechce, możemy poddać kremacji. Na cmentarzu jest część dziecięca. Nazywa się OGRÓD LEWISA CARROLLA. Można zmieszać proch z ziemią i posadzić na tym miejscu dwie róże. Różom może pan nadać imiona dzieci. Zostaną one wygrawerowane ma tabliczkach z brązu, postawionych obok kwiatów

13. Adams Richards: Wodnikowe Wzgórze  

ref. sen (TLG)

EPILOG

  • W swoim rzemiośle wyszedł on na mistrza
  • Pod okiem pierwszych wieku kapitanów
  • Trzymała się długo, lecz obrzydła starość
  • Obu nas w końcu w swe ujęła szpony,
  • Wygnała obu z rycerskiej szermierki.
  • Szekspir, Wszystko dobre, co się dobrze kończy[1]

On był, oczywiście, częścią mojego snu – ale ja też byłam

częścią jego snu.

                                                                      Lewis Carroll,

O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra[2]

[1] Tłum. Leon Ulrich
[2] Tłum. Maciej Słomczyński

12. Zadie Smith: O pięknie  

ref. Cheshire kot, książka (zegarek, marmolada, wypij mnie)

Kiki  postawiła Murdocha na ziemi i pozwoliła postawić sobie stopę na bambusowym stołeczku. Musiała oprzeć się na ramieniu mężczyzny, żeby utrzymać równowagę. Jej sarong rozchylił się nieco i odsłonił kawałek uda. Spod pulchnej fałdy skóry za kolanem trysnął pot. (…) Zastygła w tej niezwykłej pozycji Kiki poczuła nagle, że zakleszcza się na niej jakiś potrzask. Dwie męskie ręce ścisnęły ją od tyły w talii, a potem tuż przed nią zmaterializowała się,  niczym oblicze Kota z Cheshire, czerwona od upału twarz i jakiś nieznajomy ucałował ją w wilgotne policzki.

– Jezu … Co za wariat …

– O rany, Keeks – ależ ty masz nogi, aż do samej szyi! Chcesz, żebym tu padł trupem?

– Boże, Warren, to ty … O mało mnie nie zabiłeś – …..

/ . . . /

Kiedy dotarł do domu, był średnio pijany. Za bardzo, by mógł pracować, ale nie na tyle, by iść spać. W domu było pusto. Wszedł do salonu. leżał tu tylko zwinięty w kłębek  Murdoch. (…)  Howard podniósł Murdocha z jego cuchnącego koszyka, wziął go pod pachę i podszedł do półki z książkami. Przemknął rozbieganymi oczami po tęczy grzbietów i tytułów. Ale każdy budził w nim opór – Howard nie chciał powieści ani biografii, nie chciał poezji ani żadnego akademickiego dzieła autorstwa kogoś, kogo znał. Zaspany Murdoch szczeknął cicho  i złapał go lekko zębami za dwa palce. Howard sięgnął wolna ręką  po stare wydanie  Alicji w Krainie Czarów i podszedł z książką  i psem do kanapy. Uwolniony Murdoch natychmiast wrócił do swego koszyka. (…) Howard wyciągnął się na kanapie, podłożywszy sobie poduszkę pod głowę. Otworzył książkę; jego wzrok przyciągnęły pojedyncze wydrukowane wersalikami zdania:

BARDZO

            WYCIĄGNĄŁ ZEGAREK Z KIESZONKI KAMIZELKI

MARMOLADA POMARAŃCZOWA

                        WYPIJ MNIE

Przeczytał parę linijek. Zrezygnował. Obejrzał kilka ilustracji. Zrezygnował. Zamknął oczy.  (…)  Kiki wyjęła mu książkę z rąk.

– Trudna lektura. Zostajesz tu na dole?

11. Julio Cortazar:  Gra w klasy

ref. Cheshire Cat
Rozdział 14

– Czy to prawda, że przygotowujesz książkę na temat tortur?

– O to niezupełnie to – odparł Wong.

– A co to jest?

– W Chinach pojęcie sztuki zawsze było odmienne.

– To wiem, przecież wszyscy czytaliśmy Chińczyka Mirabeau. A czy to prawda, że masz zdjęcie tortur w Pekinie z lat dwudziestych, czy coś takiego?

– O nie – uśmiechnął się Wong. – Wyblakłe, nie ma co pokazywać.

– A czy to prawda, że najokropniejsze z nich zawsze nosisz w portfelu?

– O nie… – powiedział Wong.

– I że pokazywałeś kobietom w kawiarni?

– Tak się prosiły… W dodatku nic nie zrozumiały.

– Pokaż no – Oliveira wyciągnął rękę.

Z uśmiechem Wong wpatrzył się w tę rękę. Oliveira był zbyt pijany, żeby nastawać. Przełknął łyk wódki i zmienił pozycję. Na jego dłoni znalazła się złożona we czworo kartka papieru. Uśmiech Wonga zmienił się w uśmiech Kota z Cheshire i ukłon wśród dymu. Pal miał ze dwa metry, ale pali było osiem, tylko że to był ten sam pal ośmiokrotnie powtórzony na czterech seriach podwójnych zdjęć […]

 

10. Czesław Miłosz: Rodzinna Europa

 Podróż na Zachód

Ref. Dwie Alicje w krainie czarów [?]

„Działo się to w roku 1931. (…)Pierwszym miasteczkiem zachodnioeuropejskiego typu, jaki wypadło nam oglądać, był Litomyśl w Czechosłowacji, gdzie gościnnie nas podejmował poznany przypadkiem kapelusznik. (…) Mój podziw dla czeskiej schludności i dla stopy życiowej naszego kapelusznika wyjaśnia w skrócie kompleks zachodni u wszystkich ludzi ze wschodu. Nasilenie jego co prawda nie jest równe. Miałem przypomnieć sobie Litomyśl w roku 1940, kiedy udając że śpię, przysłuchiwałam się w rosyjskim pociągu rozmowie dwóch komisarzy o terytorium, jakie Związek Sowiecki pozyskał dzięki paktowi Mołotow -Ribbentrop. O najuboższych powiatach wymieniały wrażenia dwie Alicje w Krainie Czarów. Ale zdumienie ich nie było przyjazne. Mieszały się z nim zawiść i gniew.”

9. Gary Keller:  Jedna rzecz: Zaskakujący mechanizm niezwykłych osiągnięć

Ref. Cheshier cat, …którędy powinnam pójść?

– Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść?

-To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść – odparł Kot-Dziwak.

– Właściwie wszystko mi jedno.

– W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.

Spotkanie Alicji z Kotem z Cheshire w Alicji z krainy czarów Lewisa Carrolla to klasyk, który odkrywa przed nami relacje między celem a priorytetem. Nadaj życiu sens, a będziesz wiedział, dokąd iść. Wyznacz priorytety, a będziesz wiedział, jak tam dotrzeć.

8. Roland Topor: Alicja w Krainie Liter. O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie kartki.

 ref. książka, ilustracje, dedykacja

Pamięci Lewisa Carrolla

Skulona w fotelu w salonie Alicja podniosła głowę znad książki, którą właśnie przeglądała, i spojrzała w stronę okna. Westchnęła: padający od rana deszcz lał teraz strumieniami.

– Co za nuda! Jęknęła.- Pewnie, że zbieranie ślimaków w ogrodzie po deszczu to świetna zabawa, ale najpierw musi przestać padać. Bardzo lubię czytać, chyba jednak wolę biegać za serso lub urządzać piknik.

Po czym rozmarzona dodała:

-Pewnie dlatego, że jestem małą dziewczynką.

Spróbowała wrócić do lektury, ale litery nagle się rozmazały. Nachyliła się nad książką, lecz nic to nie pomogło. Położyła policzek na stronie dwudziestej trzeciej i zasnęła.

Coś załaskotało ją w twarz, więc otworzyła jedno oko. Spostrzegła, że strona dwudziesta trzecia, podobnie zresztą jak dwudziesta druga, jest teraz całkiem biała.

-No proszę, śnieg zasypał litery – powiedziała do siebie Alicja. (…)  Ujrzała maleńkiego osobnika, który próbował oswobodzić nogę uwięzioną pomiędzy policzkiem a kartką. Przyjrzawszy mu się uważnie, Alicja stwierdziła, że człowieczek jest ni mniej, ni więcej, tylko literą, a ściśle literą A.

Uwolniła go czym prędzej, on zaś natychmiast zaczął masować bolącą nogę, narzekając na roztargnienie dziewczynki. (Do Alicji doszło słowo „bezmyślna”, ale udała, że nie słyszy).

Teraz rozumiała, dlaczego kartki są białe: uciekły z nich litery. Widziała zresztą, jak pędzą w jakieś tajemnicze miejsce pod biblioteczką.

-Będę ostatnie – biadoliło A. –Oby tylko znalazła się jeszcze dla mnie rola!  Kulejąc, A dołączyło do reszty czcionek. Alicja, zaciekawiona, ruszyła za nim.

(…) Rozgorzała zaciekła bitwa i dopiero po dłuższym czasie Alicja zobaczyła, że litery wygrywają. Gramatyka i Składnia uciekły, żegnane wrogimi okrzykami. Na placu boju leżało wielu rannych.

Tymczasem litery zorganizowały na cześć zwycięstwa wielki bal. Łączyły się, nie zważając na ortografię związek zgody.

Alicja przeczytała takie na przykład słowa: CIGNSDGLUP  albo YUJHYGV albo też RTFGOLEOJPUYTRFDESESEZAZZZE,

Nie brakło im fantazji, ale mogły przyprawić o ból głowy.

-Dość! – krzyknęła. Ale litery nie chciały przestać:

-GYGYGYGYTRZZZZYYYYXTUI.

-Dość! Dość! Dość! Zmiłujcie się nad Z!

-GHAKJAKGAKGAKGAK.

Alicja się obudziła.

Siedziała na fotelu w salonie. Książka leżała na podłodze. Jak dawniej, strony pokryte były literami.

Spojrzała w kierunku okna. Przestało padać. Zza chmur wyjrzała tęcza. Alicja zerwała się i przykleiła policzek do szyby, żeby mieć lepszy widok.

-Pójdę do ogrodu poszukać ślimaków – pomyślała.

7. Michio Kaku: Hiperprzestrzeń: Naukowa podróż przez wszechświaty równoległe, pętle czasowe i dziesiąty wymiar.

ref. Królik,lustro, wpadanie do norki
Hiperprzestrzeń

Wszechświaty wielokrotnie połączone

[p.41] Kiedy budzimy się rano i otwieramy okno, żeby wpuścić trochę świeżego powietrza, oczekujemy, że jak zwykle zobaczymy nasze podwórko. Nie spodziewamy się widoku egipskich piramid. Kiedy zaś otwieramy drzwi, widzimy samochody na ulicy, a nie kratery i wygasłe wulkany tworzące ponury, księżycowy krajobraz. Nie zastanawiając się nawet nad tym jesteśmy przekonani, że możemy bezpiecznie otwierać okna lub drzwi, bez obawy, iż zostaniemy śmiertelnie przestraszeni. Na szczęście nasz świat różni się od filmów Spielberga. Działamy na podstawie głęboko zakorzenionego przekonania (Które niezmiennie okazuje się prawdziwe), że świat jest prosto połączony, że okna i drzwi nie są wejściami do tuneli prowadzących do jakiegoś odległego wszechświata. (W zwykłej przestrzeni każdą pętlę z liny można zawsze zmniejszyć; przestrzeń taką nazywamy prostą połączoną. Jeżeli jednak pętla umieszczona jest wokół wejścia do tunelu, nie można jej ściągnąć do punktu; pętla wnika wtedy w tunel. Takie przestrzenie nazywamy wielokrotnie połączonymi. Mimo że zakrzywienie naszego wszechświata w niewidzialnym wymiarze zostało zamierzone eksperymentalnie, istnienie tuneli oraz kwestia, czy Wszechświat jest wielokrotnie połączony, są ciągle tematem naukowych dyskusji).

Od czasów Georga Bernharda Riemanna matematycy badali własności wielokrotnie połączonych przestrzeni, w których różne obszary przestrzeni i czasu są z sobą splecione. Fizycy, którzy kiedyś myśleli, że to jest ćwiczenie intelektualne, teraz uważnie badają wielokrotnie połączone światy jako praktyczny model Wszechświata. Modele te stanowią naukowy odpowiednik lustra Alicji. Kiedy Biały Królik Lewisa Carrolla wpada przez króliczą norkę do Krainy Czarów, w rzeczywistości wpada do tunelu.

[p. 63 ] …w 1845 roku [drf. Riemann] wygłosił wykład, który spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem. Z dzisiejszego punktu widzenia był to bez wątpienia jeden z najważniejszych publicznych wykładów w historii matematyki. W całej Europie rozeszła się wieść o tym, że Riemann zdecydowanie przekroczył granicę geometrii euklidesowej, która władała matematyką przez dwa tysiąclecia.  […] Jego praca została przetłumaczona na kilka języków i wywołała dużą sensację w matematyce. Nie było powrotu do dzieł Euklidesa.

[p.69]             Riemann przewidział jeszcze inny kierunek w rozwoju fizyki. Był jednym z pierwszych, którzy zajmowali się wielokrotnie połączonymi przestrzeniami i tunelami. Aby wyobrazić sobie to pojęcie, weźmy dwie kartki papieru i połóżmy jedną na drugiej. Zróbmy nożyczkami niewielkie rozcięcie w każdej z nich. Potem sklejmy obie kartki wzdłuż nacięć (…)

Gdyby jakiś owad żył na górnej kartce, mógłby pewnego dnia przypadkowo wejść w szczelinę i znaleźć się na dolnej kartce. Bardzo by się zdziwił, ponieważ nic nie znajdowałoby się na swoim miejscu. Po wielu eksperymentach odkryłby, że przechodząc przez rozcięcie może powrócić do znanego mu świata. Kiedy mija szczelinę, świat wygląda normalnie. Lecz gdy próbuje pójść na skróty przez nacięcie, wpada w tarapaty.

Cięcie Riemanna to przykład tunelu (tyle tylko, że o zerowej długości) łączącej dwie przestrzenie. Wykorzystał to z sukcesem matematyk Lewis Carroll w książce Po drugiej stronie lustra. Cięciem Riemanna, które łączy Anglię z Krainą Czarów, jest lustro. Obecnie cięcia Riemanna przetrwały pod dwoma postaciami. Po pierwsze, trafiają do każdego kursu matematyki wyższej na świecie. Gdzie są wykorzystywane w teorii elektrostatyki i przy tworzeniu map konforemnych. Po drugie, można je odnaleźć w epizodach z The Twilight Zone (Strefa mroku).

6. Dorota Terakowska: Tam gdzie spadają Anioły.

Kraków, Wydawnictwo Literackie, 2000.

Ref: Książka: Alicja i ciasteczko

str. 149             Tej nocy trzy osoby czuwały prawie do brzasku, zanim zapadły w krótki sen. Tylko Ewa spała niezwykle mocno, a blask bijący od ukrytego pod poduszką anielskiego pióra otaczał jej głowę jak aureolą. Zaciśnięte powieki drgały, usta jakby mówiły, nogi jakby gdzieś biegły – i psycholog orzekłby, że dziewczynka znajduje się w fazie snu zwanej REM i śni jakąś niezwykle barwną, niemal rzeczywistą historię. …

Ewa biegła przez zieloną łąkę za domem. Biegnąc wiedziała, że jest o wiele mniejsza, niż była naprawdę; była teraz malutka, jak Alicja w Krainie Czarów po zjedzeniu magicznego ciasteczka.

„Jestem liliputem? karzełkiem?! hobbitem? Dlaczego tak strasznie zmalałam? Nie, nie zmalałam! Ja tylko mam pięć lat, tak jak WTEDY!” skojarzyła sobie nagle. „I przecież to nie ja! Dlatego ją widzę! To biegnie ONA, mała Ewa sprzed ośmiu lat! str.200            Po wyjściu matki Ewa wstała z łóżka i podeszła do półki z książkami, by wyszukać sobie coś, czego jeszcze nie znała lub co wyjątkowo lubiła. Mały Książę? Mistrz i Małgorzata? Alicja w Krainie Czarów? Album malarstwa Hieronima Boscha?

5. José Carlos: Listy do zabójcy bez znaczenia.

Tłum. Agnieszka Rurarz, Warszawa, Warszawskie Wydawnictwo Literackie, 2005.

ref. Cheshire Cat, Jabberwocky

str. 112  (…) Z powodu bezbronności oczu wydawało mi się, że znajduję się raczej w głębi własnego ciała niż w barze, pogrążając się we wspomnieniach o książkach, pomysłach, wcale, lub prawie wcale, o ludziach. Krótkowidz bez okularów przeżywa ciekawe doświadczenie. Jakbym naprawdę miała umrzeć: zamazujące się obrazy to jeden ze środków, jakie najczęściej służą opisowi osoby konającej, wykrwawiającej się, wpatrzonej w kogoś bliskiego, póki ten nie zamieni się w plamę, która będzie się coraz bardziej zacierała i na koniec zaniknie. Zaniknie.

Fantasmagoria
Ku własnemu zaskoczeniu zaczęłam się zastanawiać, co też mógł zobaczyć Kot z Cheshire, gdy kolejny raz zanikał. Może z jego punktu widzenia to świat się oddalał, mętniał, a zatem stawał się nierzeczywisty, rozmywał się. „You’ll see me there”, said the Cat , and vanished. Przypomniałam sobie dokonany przeze mnie przekład tej cudownej fantasmagorii logiki. Wydawnictwo, dla którego wówczas pracowałam, poprosiło mnie o wersję „poważną”, uważało bowiem, że obie Alicje to dzieła dla dorosłych. (…)

Profesor Gerardo Gracián, Jeden z moich guru na anglistyce, miał kuriozalną teorię na temat Dżabbersmoka, niezrozumiałego wiersza, który Carroll umieszcza w drugiej części swojej Alicji: O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra. Twierdził, że oryginalnym pomysłem autora było ukazanie kruchości znaczeń, iluzji słów w każdym tekście w zestawieniu z wrażeniem, jakie sprawia całość. „Kiedy Alicja kończy czytać wiersz – mówił – odnosi w r a ż e n i e, że jest on niezwykle piękny, ale go nie r o z u m i e. Wiele słów nie pochodzi z jej języka, ale wyłapuje ona pewne z n a c z e n i e owej Gestalt. Jej głowa zapełnia się pomysłami, ale nie ma pojęcia jakimi. Ma jedynie  l o g i c z n ą pewność co do treści: k t o ś zabił c o ś. Przyznajemy jej rację; czytelnik podziela jej pewność. Jeśli się państwo dobrze przyjrzą – to był jego sposób na zaznaczenie, że to, co powie, jest ważne – to każdy język jest dla czytelnika dżabbersmoczy, nawet własny: słowa mają różne znaczenie w zależności od kontekstu, epoki, użycia przez autora. Słowa gołe są n i e z r o z u m i a ł e. Dobry przekład to taki, który uchwycił z n a c z e n i e całości.  Owa magia, którą widać i której nie widać, owo złudzenie optyczne stanowią właśnie to, co odróżnia jednego autora od drugiego. Żaden autor nie jest słownikiem. Wszyscy bawią się nierealnością języka i tworzą obrazy, ale te z a n i k a j ą w powietrzu, bo słowa są n i e r e a l n e. Jednakże, podobnie jak Kot z Cheshire, tekst zanika na naszych logicznych oczach, pozostawiając zawsze uśmiech. I ten właśnie uśmiech powinniśmy zachować w tłumaczeniu.”

4. Jostein Gaarder: Świat Zofii.

Tłum. Iwona Zimnicka. Warszawa, Jacek Santorski & CO WYDAWNICTWO [wyd. IV], . 1995.

Ref:  Alicja, królik, „Wypij mnie”
KANT

… niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie…

Kiedy  wyszła na ścieżkę, dostrzegła nagle, że coś się rusza wśród pni. (…) Zofia stanęła jak wryta, gdy zrozumiała, że to pluszowy miś. (…)

  • Hej, hej! – powitała go Zofia.

Mały miś odwrócił się gwałtownie.

  • Nazywam się Kubuś Puchatek – powiedział. – Niestety zabłądziłem w lesie w tym dniu, którego gdyby nie to, byłby taki piękny. Ciebie w każdym razie nigdy jeszcze nie widziałem.
  • Może po prostu nigdy dotąd mnie tu nie było – powiedziała Zofia. – I wobec tego może nadal jesteś w domu, w Stumilowym Lesie.
  • Nie, to za trudne dla mnie. Musisz pamiętać, że jestem Misiem o Bardzo Małym Rozumku.
  • Słyszałam o tobie.
  • To pewnie ty jesteś Alicja. Krzyś opowiadał mi kiedyś o tobie i pewnie w ten sposób się spotkaliśmy. Wypiłaś trochę z jednej butelki i zaczęłaś się zmniejszać, a potem upiłaś z drugiej butelki i wtedy znów zaczęłaś rosnąć. W ogóle trzeba uważać na to, co się bierze do ust. Ja sam zjadłem kiedyś tyle, że ugrzęzłem w norze Królika.
  • Nie jestem Alicją.
  • Nie ma znaczenia, kim jesteśmy. Najważniejsze, że jesteśmy. Tak mówi Sowa Przemądrzała, a ona ma bardzo duży rozum.
    KIERKGAARD

    … Europa na skraju bankructwa…

    Podeszli do drzwi. Zofia przypuszczała, że ujrzy jakąś ogromną postać. Ale na schodkach prowadzących do chaty stała nieduża dziewczynka w letniej, kwiecistej sukience. Miała długie jasne włosy. W dłoni trzymała dwie buteleczki, jedną czerwoną, drugą niebieską.

    • Cześć! – przywitała ją Zofia. – Kto ty jesteś?
    • Mam na imię Alicja – przedstawiła się dziewczynka i dygnęła onieśmielona.
    • Dokładnie tak jak myślałem – pokiwał głową Alberto. – To Alicja w Krainie Czarów.
    • Ale jak tu trafiła?

    Alicja sama odpowiedziała:

    Kraina Czarów  to kraina bez żadnych granic. To znaczy, że Kraina Czarów jest wszędzie – mniej więcej tak jak ONZ. Dlatego nasza kraina powinna zostać członkiem honorowym ONZ. Powinniśmy mieć swoich reprezentantów we wszystkich komisjach. Bo także ONZ pochodzi z krainy ludzkich snów.

    • Och, ten major! – burknął Alberto.
    • A co cię tu sprowadza? – zapytała Zofia.
    • Miałam przekazać Zofii te dwie filozoficzne buteleczki.

    Podała Zofii buteleczki. Obydwie były zrobione z przezroczystego szkła, ale jedna zawierała płyn czerwony, a druga niebieski. Na czerwonej butelce widniał napis: „WYPIJ MNIE”,  a na niebieskiej: „MNIE TEŻ WYPIJ”.

    W następnej chwili obok chaty przebiegł biały królik. Poruszał się wyprostowany na dwóch nogach, a na dodatek ubrany był w kamizelkę i surdut. Tuż przed chatką wyciągnął z kamizelki zegarek i westchnął:

    • Och, mili moi! Spóźnię się!

    Znów zaczął pędzić. Alicja pobiegła za nim. W biegu dygnęła jeszcze raz i oświadczyła:

    • Znów się zaczyna.
    • Pozdrów Dinę i Królową! – zawołała za nią Zofia.

    Alicja zniknęła. Alberto i Zofia dalej stali na schodach i badawczo przyglądali się buteleczkom.

    • WYPIJ MNIE i MNIE TEŻ WYPIJ – przeczytała Zofia. – Nie wiem, czy się odważę. Może to trujące.

3. Paul Auster: Trylogia nowojorska.

Tłum. Michał Kłobukowski, Warszawa, Wydawnictwo :NOIR SUR BLANC,

ref: Humpty Dumpty
  • Quinn zastanowił się chwilę. Starał się, jak mógł.
  • D. – powtórzył. – Henry David? Henry David Thoreau?
  • Kulą w płot.
  • A może po prostu H. D.? Tak podpisywała się Hilda Doolitle, ta poetka.
  • Jeszcze gorsze pudło.
  • No dobrze, ostatni raz.. H. D. H… i D… Chwileczkę… Może… Chwileczkę… Ach… Tak, już mam. H oznacza Heraklita, filozofa-płaksę… a D – Demokryta, filozofa-śmieszka. Heraklit i Demokryt, bieguny dialektyki.
  • Bardzo zmyślna odpowiedź.
  • Zgadłem?
  • Nie, oczywiście, że nie. Ale odpowiedź, tak czy owak, zmyślna.
  • Nie powie pan, że się nie starałem.
  • Nie, nie powiem. I właśnie dlatego w nagrodę zdradzę panu prawidłowe rozwiązanie. Za pańskie trudy. Jest pan gotów?
  • Za inicjałami H.D. w nazwisku Henry’ego Darka kryje się Humpty Dumpty.
  • Kto taki?
  • Humpty Dumpty. No, wie pan. Jajo.
  • „Humpty Dumpty na murze siadł”?
  • Ten sam.
  • Nie rozumiem
  • Humpty Dumpty: najczystsze ucieleśnienie kondycji ludzkiej. Niech pan uważnie posłucha. Czym jest jajo? Tym, co się jeszcze nie narodziło. Paradoks, prawda? Jak bowiem może Humpty Dumpty żyć, skoro się nie narodził? A jednak żyje – nie ma co do tego cienia wątpliwości. Wiemy, że żyje, bo włada mową. Mało tego: Ma własną filozofie języka. „Kiedy ja wymawiam jakieś słowo – rzekł Humpty Dumpty cokolwiek wzgardliwym tonem – znaczy ono dokładnie to, co chcę, żeby znaczyło – ni mniej, ni więcej”. Pytanie tylko – powiedziała Alicja – czy rzeczywiście potrafisz nadać słowom tyle znaczeń”. „Kto ma kim władać, oto jedyne pytanie” – odparł Humpty Dumpty.
  • Lewis Carroll.
  • „Po drugiej stronie lustra”, rozdział szósty.
  • Ciekawa sprawa
  • Więcej niż ciekawa, drogi panie. Zasadnicza. Proszę uważnie słuchać, to może pan się czegoś przy okazji nauczy. Humpty Dumpty w tej krótkiej przemowie do Alicji określa szanse ludzkich nadziei i wskazuje klucz do naszego wybawienia: musimy stać się panami swoich słów, zmusić język, żeby odpowiadał naszym potrzebom. Humpty Dumpty był prorokiem, człowiekiem, który głosił prawdy, do jakich ówczesny świat nie dorósł.
  • Człowiekiem?
  • Daruje pan przejęzyczenie.  […] Ale w tym przejęzyczeniu kryje się nauka, która pomoże mi dowieść swego. Otóż każdy człowiek jest jajem, w pewnym sensie. Istniejemy, lecz jeszcze nie odnaleźliśmy przeznaczonej nam formy. Stanowimy czysty potencjał, przykład tego, co dotychczas się nie ziściło. Albowiem człowiek jest istotą upadłą – wiemy to z Księgi Rodzaju. Humpty Dumpty  to także istota upadła. Spada z muru i nikt nie potrafi złożyć go do kupy – ani król, ani jego konie, ani ludzie. Tymczasem ten właśnie cel musimy sobie wytyczyć. Naszym ludzkim obowiązkiem jest przywrócić jaju pierwotny stan. Bo Humpty Dumpty to każdy z nas, drogi panie. Pomagając jemu, pomagamy sobie. (str. 79)

 

2. Dan Brown: Kod Leonarda da Vinci

Tłum. Mazurek Krzysztof. Warszawa, Wydawnictwo Sonia Draga; Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz, 2004. www.danbrown.com

Ref: spadanie (sen)

Rozdział 104, str. 534

Kaplica Rosslyn, często zwana Katedrą kodów, znajduje się w Szkocji siedem mil na południe od Edynburga, gdzie kiedyś stała starożytna świątynia Mithraic. Zbudowana przez templariuszy w 1446 roku, kaplica jest pokryta oszałamiającą mozaiką symboli zapożyczonych z tradycji religii żydowskiej, chrześcijańskiej, egipskiej, masońskiej i pogańskiej.

Geograficznie kaplica leży dokładnie na linii południka, który przebiega przez Glastonbury. Ta długość geograficzna, zwaną linią Róży, w tradycji jest znacznikiem wyspy króla Artura, Avalonu. Uważana jest też za główny filar uświęconej geometrii Brytanii. To właśnie od tej opiewanej w legendach linii róży bierze swoją nazwę Rosslyn – której nazwa w pierwotnym kształcie brzmiała Roslin.

Wieże kościelne Rosslyn rzucały długie wieczorne cienie, kiedy Langdon i Sophie Neveu zatrzymali wynajęty samochód na trawiastym parkingu u stóp wzgórza. Krótki lot z Londynu do Edynburga był spokojny, chociaż żadne z nich nie spało, nie mogąc się doczekać tego, co się wydarzy. Patrząc na surową budowlę, wznoszącą się ku zasnutemu chmurami niebu, Langdon czuł się jak Alicja z Krainy Czarów, spadająca głową w dół do nory królika. To musi być sen. Ale przecież ostatnia wiadomość Sauniere’a mówiła najwyraźniej.

P o d    s t a r ą    R o s l i n    Ś w i ę t y    G r a a l    c z e k a.

1. Joanna Malinowska-Parzydło, Jesteś marką,

Helion, 2015, ISBN: 978-83-246-9911-7

ref: kluczyk

Ta ostatnia strona książki to drzwi do  bardziej wartościowego i świadomego życia uwzględniającego perspektywą ważnych ludzi wokół Ciebie.

A teraz nadszedł czas na podejście do drzwi.

Jak w “Alicji w krainie czarów” – kluczyk już masz w dłoni. Co więcej, drzwi przed Tobą są tymi właściwymi, jeśli tylko odpowiednio uważnie odbyłeś “podróż do wnętrza siebie” i solidnie odrobiłeś “lekcję siebie”, jaką była ta książka. Teraz pozostaje już decyzja, czy chcesz przekroczyć próg…

Alicja_Jesteś marką