Lwowska Alicja
Lwowska Alicja w Krainie Czarów to książka wyjątkowa. Wiąże się z początkiem mojego poważniejszego zainteresowania tą bajką. W pierwszych latach XXI wieku poszukiwałam jakichkolwiek materiałów o Alicji w Krainie Czarów. W czasopiśmie Polonistyka (lipiec 1995) zamieszczony był scenariusz lekcji „Trzy Alicje w Krainie Czarów” autorstwa Bożeny Gorskiej. Proponowała lekcję języka polskiego jako rodzaj zabawy słownikowej i słowotwórczej, która wykorzystuje (…) przejawiane przez dziesięciolatków skłonności do „kalambzdurzenia”. Jednym z celów było uświadomienie uczniom faktu, że literaturę obcą poznajemy przeważnie w przekładach. Podczas dwugodzinnych zajęć uczniowie mieli korzystać z fragmentu rozdziału IX w tłumaczeniu Marianowicza, Słomczyńskiego i Stillera. Zaintrygowana, napisałam list do redakcji Polonistyki, a odpowiedź dostałam od samej autorki. Bożena Gorska okazała się nie tylko polonistką, ale i autorką książek i podręczników. Pisała o niezwykłym Liceum Krzemienieckim i poecie Zygmuncie J. Rumlu. Otrzymałam od niej obie książki i podręczniki, a jednak najcenniejszym prezentem okazało się broszurkowe wydanie lwowskiej Alicji.
Lwowska Alicja jako wyjątkowy prezent
W kolekcji Alicji w Krainie Czarów posiadam znajdują się egzemplarze, które kupiłam osobiście. Są ciekawe z różnych względów, ale nie budzą większych emocji; to po prostu pozycje niezbędne do tworzenia całości. Znacznie bardziej cenię książki, z którymi wiążą się jakieś historie. Jeden z takich niezwykłych egzemplarzy otrzymałam od Bożeny Gorskiej. Wcześniej pani Gorska umieściła reportaż o moim hobby w podręczniku szkolnym jako przykład pasji związanej z literaturą. Później, znając moje zainteresowanie Alicją, przysłała mi egzemplarz, który w innych okolicznościach mógłby wylądować na śmietniku. Po moich długich, i wówczas bezskutecznych, poszukiwaniach pierwszego tłumaczenia Adeli S., było to bezcenny prezent. Broszurowe wydanie lektury angielskiej Alice’s Adventures in Wonderland, Lewis Carrol – zgadza się – jedno „L” na końcu kosztowało 90 groszy – prawie tyle, co kilogram cukru. Najbardziej zaskakujące dla mnie było miejsce wydania – Lwów. Rok 1938. Opracowała tę lekturę Xenia Żytomirska-Grzebieniowska. Niestety w Internecie nie było takiej pozycji.
Alicja w poszukiwaniu autorów
Lwowska Alicja oznaczała jedno – kolejne poszukiwania. Przed laty nie znalazłam niczego o Xeni Żytomirskiej. Obecnie, w 2026 roku, niewiele więcej. Mam wrażenie, że poetka proroczo to przewidziała w wierszu Czas: Z mosiężnych tablic blada ręka zetrze, / Rozproszy imię – garść bezbarwnych liter, /Jak kurz na wietrze. Xenia Żytomirska Grzebieniowska, po drugim małżeństwie – Xenia Żytomirska-Gąsiorowska (1910 – 1989). Pisarka i poetka, tłumaczka poezji angielskiej, pedagog (anglista), profesor na University of Wisconsin w Madison, USA . Czy mieszkała we Lwowie? Czy jej bratem był Eugeniusz Żytomirski ? Kiedy wyjechała z kraju? Czy dzisiaj jest rozpoznawana jako poetka i pisarka? Oprócz wiersza w Babińcu Literackim na Facebooku, jej nazwisko znalazłam też pośród świadków zeznających w sprawie Jana Emila Skiwskiego. Był on literatem i krytykiem, członkiem przedwojennego PENu i wiceprzewodniczącym Zarządu Głównego Związku Zawodowego Literatów Polskich. Po wojnie oskarżony o kolaborację, został zaocznie skazany na dożywotnie więzienie i utratę praw publicznych.
Zapisane – pamiętane
Można domniemywać, że Żytomirska była osobą znaną w środowisku literackim, skoro także ją powołano na świadka, między takimi osobistościami jak: Jerzy Andrzejewski, Zofia Nałkowska, Stefan Kisielewski, Czesław Miłosz, Maria Dąbrowska, Eugeniusz Żytomirski i wielu innych. Tym bardziej dziwi, że tak mało informacji można znaleźć na temat tej pisarki i tłumaczki. Jeśli chodzi o ilustracje, które zawiera lwowska Alicja, to podane są dwa nazwiska. O Janinie Kaczkowskiej wiadomo niewiele więcej niż o Xeni Żytomirskiej. Kaczkowska studiowała grafikę w Warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych. W 1934 r. uzyskała nagrodę w konkursie graficznym na projekty drobnych druków okolicznościowych. Nie wiemy skąd się wzięła w Tiranie, gdzie zmarła. Najwięcej wiadomo o drugiej ilustratorce, Wandzie Zawidzkiej, dzięki obszernemu wywiadowi z jej bratanicą Magdaleną Zawidzką-Kwiatkowską. Wanda Zawidzka-Manteuffel była nie tylko artystką graficzką, ale i projektantką wyrobów ze szkła i ceramiki, tkanin. Zaprojektowała żyrandole przeznaczone do Pałacu Kultury i nauki oraz Teatru Wielkiego.
Skąd Alicja we Lwowie?
Wydanie angielskiej Alicji przez polskie wydawnictwo we Lwowie może budzić skojarzenia z geograficznymi zagadkami nad którymi męczyła się mała Alicja. Czy Londyn jest stolicą Paryża, a Paryż jest stolicą Rzymu ? Równie dobrze do tych spekulacji mogłaby dodać miasto Lwów. Dzisiejsi czytelnicy Alicji mogą nie kojarzyć, ale w roku 1938 Lwów był znaczącym centrum życia kulturalnego Polski z licznymi imprezami, przedstawieniami teatralnymi wydarzeniami filmowymi. W tym wielonarodowościowym mieście istniało aktywne środowisko naukowe. Co więcej, Lwów, stanowił drugi po Warszawie ośrodek wydawniczy w Polsce ze znacznym zapleczem drukarskim. Może najbardziej znane obecnie wydawnictwo to Zakład Narodowy im. Ossolińskich. Jednak ze względu na Lwowską Alicję bardziej interesuje nas Państwowe Wydawnictwo Książek Szkolnych. Było ono odpowiedzialne za publikację podręczników i materiałów edukacyjnych. W odrodzonej Polsce kluczowym problemem była integracja systemów edukacyjnych po trzech zaborach. Zadaniem lwowskiego wydawnictwa stało się ujednolicenie podręczników, które drukowała Drukarnia Jana Żydaczewskiego.
Komitet Redakcyjny : Xenia Żytomirska-Grzebieniowska i Dr. A. Kreusler
P
rzy nauczaniu nowożytnych języków obcych lektura większych całości ma ogromne znaczenie i dlatego program nowego gimnazjum kładzie na nią szczególny nacisk. Chcąc tu przyjść z pomocą, przystąpiło Państwowe Wydawnictwo Książek Szkolnych we Lwowie do wydawania Lektury Angielskiej, dostosowanej do programu nauczania tego języka w poszczególnych klasach gimnazjów i liceów. Zgodnie z podstawowymi założeniami współczesnej dydaktyki kierowano się przy wyborze odpowiednich tekstów ich wysokim poziomem literackim i treścią, wprowadzającą w życie współczesne narodu angielskiego. Nie pomijano jednak wciąż trwałych wartości kulturalnych dni wczorajszych, tych zwłaszcza, które ułatwiają zrozumienie dnia dzisiejszego. Zdawano sobie również sprawę z tego, że lektura tylko wtedy spełni swą role w nauczaniu, jeżeli będzie ciekawa, jeżeli zagadnienie naczelne , czy też fabuła – porwą czytelnika, zainteresują go. Uwzględnienie tych wytycznych obok szczęśliwego rozwiązania trudności językowych, oraz wysokiego poziomu graficznego i artystycznego stworzyło z Lektury Angielskiej najpoczytniejsze książeczki, po które młodzież polska sięgać będzie zawsze z żywa ciekawością.
Drugi, znany mi egzemplarz Lwowskiej Alices’s Adventures in Wonderland, znajduje się w posiadaniu Marty.



















![5.3.[25]](https://lawendowykapelusz.pl/wp-content/uploads/2021/09/5.3.25.jpg)
![7.1.[26]](https://lawendowykapelusz.pl/wp-content/uploads/2021/09/7.1.27.jpg)
![8.1.1.[27]](https://lawendowykapelusz.pl/wp-content/uploads/2021/09/8.1.1.28.jpg)
![8.1.2.[28]](https://lawendowykapelusz.pl/wp-content/uploads/2021/09/8.1.2.29.jpg)
![8.2.2.[30]](https://lawendowykapelusz.pl/wp-content/uploads/2021/09/8.2.2.31.jpg)
![Paszporty Alicji 8.2.1.[29]](https://lawendowykapelusz.pl/wp-content/uploads/2021/09/8.2.1.30.jpg)
![5.1.[23]](https://lawendowykapelusz.pl/wp-content/uploads/2021/09/5.1.23.jpg)
![5.2.[24]](https://lawendowykapelusz.pl/wp-content/uploads/2021/09/5.2.24.jpg)

